Celi- historia nie do uwierzenia.

Temat przeniesiony do archwium
Zdawalam Celi w czasie ostatniej sesji. I dzisiaj dostalam odpowiedz, ze moj egzamin zostal anulowany. Okazalo sie, ze w kopercie z moimi odpowiedziami brakowalo odpowiedzi z czesci A. Zaniemowilam. Myslalam, ze babka zartuje. To po prostu absurd. Takie rzeczy sie nie zdarzaja, to nie moze byc prawda. Razem z kobieta, ktora nadzorowala egzamin wlozylysmy odpowiedzi do koperty. Dwa razy sprawdzilysmy czy wszystko okej i luz. Akurat na moim poziomie Celi zdawalam tylko ja, wiec tym bardziej nie bylo problemow z obliczaniem arkuszy. Co za syf maja w tej Perugii. Ktos gubi sobie arkusze, a pozniej oskarza zdajacego, ze to jego wina. Do tej pory nie moge uwierzyc, ze to sie wydarzylo. Jest mi tym bardziej przykro, ze nie moge sie odwolac, nie moge zrobic zupelnie nic. Wychodzi na to, ze trzeba nagrywac moment wkladania arkuszy odpowiedzi do koperty.
a gdzie zdawalas?? ja mialam w tamtym roku podobna sytuacje!!!!! i w tym roku przez to pisalam jeszcze raz:/
Nie mow!! Ja zdawalam w Katanii na Sycylii. Probowalas sie odwolywac? Naprawde nie da sie nic zrobic?? Jestem przybita, bo egzamin poszedl mi dobrze a tu takie cos. A Ty gdzie zdawalas?
Julie Bella niestety to prawda, w Perugii na uniwersytecie jest straszny balagan. Wyobraz sobie ze 2 tygodnie przed moja obrona dowiedzialam sie, ze nie moge sie bronic gdyz w sekretariacie zgubili verbalizzazione z mojego egzaminu, ktory zdalam kilka miesiecy wczesniej. Nikt na uniwesrytecie nie potrafil i nie chcial mi pomoc, az w koncu zatrudnilam adwokata, ktory rozwiazal problem w 2 godziny. Jedyne co mozesz zrobic to napisac odwolanie na uniwersytet lub bezposrednio denuncie z prosba o zwrot poniesionych przez Ciebie kosztow lub o zwrot kosztow za nastepny egzamin...

Powodzenia!
edytowany przez Coccusia: 21 cze 2012
Prepraszam, jesli nie jest to w 100% w temacie, Celi nie zdawalam, ani sie tu nie bronilam ale mam regularnie dosc analogiczna sytuacje z roznymi rachunkami i potwierdzeniami platnosci :/

Mianowicie srednio kilka razy do roku przychodzi zawiadomienie, ze 2,3 lub 4 lata temu czegos nie zaplacilismy (gaz, prad, auto, net itp) i ze trzeba to wyrownac! Na szczescie nauczeni gozkim doswiadczeniem archivizujemy WSZYSTKO ale niestety 2-3 razy placilismy podwojnie.
Pisze podwojnie raczej z przekonaniem, ze racja jest po naszej stronie, bo na zdrowa logike, jak zalegam tylko z jednym rachunkiem o miesiac to zaraz sie upominaja i zaczynaja odlaczac/redukowac dokad nie zaplacimi. Wiec to chyba technicznie niemozliwe nie zaplacic czegos i dopiero po 2 latach sie orientuja!

Na uniwerku pewnie maja po prostu balagan, ale te rachunki to juz mi zaczyna na prawde zle wygladac. Czy to tylko my mamy takiego pecha???

« 

Brak wkładu własnego

 »

Życie, praca, nauka