smutna Piacenza

Temat przeniesiony do archwium
Witam wszystkich,
A ja jestem tu nowa i nie nowa.. jakis czas temu zalozylam konto na forum ale z braku internetu pisac nie moglam.. a jestem w Piacenza i szczerze mowiac mam dosyc ludzi mieszkajacych tutaj.To nie ci wlosi, otwarci, serdeczni i mili. tutaj oceniaja czlowieka a wartosc wyznaczaja poprzez to, co posiadasz. Oczywiscie nie wszyscy sa tacy, ja niestety spotkalam tylko tych pierwszych. Polakow zadnych nie znam, moze ich nawet tutaj nie ma?!Piacenza to ladne miasto ale smutne przez co i ja jestem smutna. Ponowie swoj apel, byc moze teraz odezwie sie ktos kto mieszka niedaleko. Chetnie poznalabym Polakow mieszkajacych w okolicy.Dajcie znak:) juz teraz mam internet wiec bede tu zagladac czesciej. Pozdrawiam serdecznie.
..taaa..masz racje nastaly czasy, ze mierza ludzi podlug grubosci portfela..jak chcesz sie pozbyc nieszczerych znajomych wystarczy polamentowac ze sie nie ma kasy, ze sie posiada tylko na affitto i wyzywienie..hehe..Nie tylko ty jestes wpodobnej sytuacji..dystans do obcokrajowcow..chlod..ja mieszkam w miescie gdzie wszyscy sa zamknieci wswoich kregach..sa chlodni..bo tacy sa..i olewaja wszystko i wszystkich..ale plotki lubia bardzo.. heeh. smieszni ci wlosi..masz gg? sprobuj szukac na naszym gg ze slowem Piacenza ..moze sie uda :D..bedzie szybciej niz na forum
grubosc portfela...ja raczej stawiam na aparycje,wydaje mi sie,ze to tutaj jest bardzo wazne....wazne aby miec torebke LV,telefon najnowszej generacji,okulary przeciw sloneczne aktualnego stylisty itp,nie wazne jest ze pracuje w biurze czy w sklepie,wazne jak sie nosi...,mnie juz nauczylo ze ubior Wlocha to nie wszystko...
a tak propo agaoch...musisz koniecznie mieszkac w Piaczenzy,w ktorej zycie prowadzi do depresji????
Hej dziewczyny,
Moj internet WIND jest do duuuuuuuuuuuuuu :) udalo mi sie na kilka dni uciec nad morze, wrocilam podpalona hehe. Szczerze to nie musze mieszkac w Piacenza, juz od jakiegos czasu myslalam, zeby wyniesc sie do Mediolanu (nie mowie,ze tam jest kolorowo i bajkowo)..zobaczymy we wrzesniu. Sette - dzieki za pomysl z GG :) Mam nadzieje, ze uda mi sie znalezc rodakow lub rodaczki ( te drugie mam nadzieje nie zwloszczone). Pozdrawiam Was .
Aga

jak bedziesz w Mediolanie to we wrzesniu chetnie sie z toba spotkam na kawie:) Polakow raczej tutaj nie poznasz - osobiscie poznalam w przeszlosci pare osob ale znajomosci nie przetrwaly... pozdrawiam
Polaków może nie pozna, ale bez problemu pozna fajnych ludzi w Mediolanie. Włochów i nie tylko.

Ogólnie we Włoszech jest bardzo łatwo poznać nowych znajomych. Ktoś kto mieszka we Włoszech i nie ma fajnej paczki znajomych jest po prostu kaleką społeczną.
tylko ze tych wlochow obcokrajowiec frega un cazz...no chyba zema kase i bedzie im pozyczal rozne nieduze kwoty a wloch ci odda na Swietgo Tygdy ..ktorego nie ma nigdy..heheh cwaniaki..albo godzinami siedziec znimi na niewygodnych krzeslach siedzeniach wtym czy tamtym barze i saczyc drinki i pieprzyc o dupie Maryni..zbolacymi od tych siedzen plecami..od 20 do 23.59..wycwanilam sie i mowie ze ja to wole sie walnac na moim podwojnym lozu malzenskim niz cierpiec niewygode po calym rozpalonym dniu na jakims metalowym krzeslku pomiedzy palaczam /sama nie palę/i pic wino/od czerwonego glowa mnie boli,od bialego mam zgage a piwa nigdy nie pijam..co najwyzej lekkie drinki lub radler/.do szalu mnie doprowadza ich giro po barach...przyzwyczailam towarzystow, ze znikam 'po angilesku' wole przed kompem posiedziec i odpoczac od jezyka wloskiego..dala mnie te ich wieczorne nasiadowy po barach resturacjach,ogrodkach to albo strach przed powrotem do pustego domu..albo zwykly ukrywany alkoholizm.Z tego co TU widze Wlosi pija wiecej niz Polacy
pozna fajnych ludzi w Mediolanie??? tutaj kazdy zyje swoim szybkim zyciem...ogolnie nie mam czasu na spotkania po pracy, a dodam ze kaleka spoleczna nie jestem
...a co to właściwie jest kaleka społeczna?...może to jakaś część 'społeczeństwa' jest kaleka?...a ktoś kto tak ocenia, to według jakich kryteriów?

Sette masz rację, jeśli ktoś nie pije, nie lubi włóczyć się po knajpach, nie lubi głupiej paplaniny 'ble-ble', albo to lubi, ale nie ma 'kasy' na ciągłe piwa, czy drinki, albo pracuje i nie ma czasu na spotkania, to ten ktoś jest kaleką, czy towarzystwo, które go tak ocenia jest kalekie?
:)
Dolaczajac sie do tej dyskusji chcialabym tez zwrocic uwage na to, ze wszystko zalezy tez od tego w jakim celu przebywa sie we Wloszech. Jezeli sa to studia, Erasmus, kurs jezykowy, pobyt urlopowy i jest sie samemu badz z paczka znajomych wsrod mlodych to pewnie, ze stosunkowo latwo o nowe towarzystwo i imprezy (potem zalezy jak kto woli, jedni chca imprezowac, inni wcale nie musza miec na to ochoty i to ich sprawa jak spedzaja wolny czas).
Co innego mieszkanie tu na stale, praca, rodzina. We Wloszech pracuje sie zwykle do 18 -19, jezeli ma sie rodzine, to po powrocie d domu poswieca sie chetniej czas partnerowi, malzonkowi, dzieciom i nie ma sie juz tedy ani czasu ni ochoty na dodatkowe wyjscia. Owszem od czasu do czasu mozna z kims wyjsc, ale priorytetem staje sie rodzina a nie znajomi. Zreszta dobrze paietam moja ostatnia prace w firmie: niby duzo mlodych osob, ale wiekszosc z nich miala juz ustabilizowane zycie uczuciowe, pozakladane rodziny i jakos nikomu nie bylo spieszno do imprez.
uderz w stół... a nożyce się odezwą.

Widzę że zbiegło się stadko ludzi z deficytami w umiejętnościach społecznych i nawzajem próbują się przekonać, że wszystko z nimi ok.. żałosne. Może lepiej wybrać się do psychologa, zamiast udawać że nieumiejętność nawiązywania nowych przyjaźni jest normalna.

Ja pracuję w firmie zajmującej się softwarem, nasze główne siedziby to Florencja i Palermo, ale byłam też na kilkumiesięcznych projektach w Mediolanie i Bolonii, kiedy wdrażaliśmy w firmach klientów nowe oprogramowanie.

Dziwne, ale jakoś w tym Mediolanie też poznałam mnóstwo rewelacyjnych ludzi, z którymi do dziś utrzymuję kontakt...

Umbryjko, to bardzo dziwne, że nie odróżniasz imprez od zwykłego życia towarzyskiego które utrzymuje każdy NORMALNY człowiek. Każdy NORMALNY człowiek ma znajomych i przyjaciół w miejscu, w którym mieszka. Jeśli ich nie ma to znaczy że jest zaburzony.

Ja też kończę pracę o 18, też większość w firmie ma ułożone życie, niektórzy dzieci.
Ale to nie jest powód żeby robić z siebie kalekę społeczną, odludka lub innego zaburzonego freaka.

Z tego co czytam, większość Polaków tu na forum ma bardzo proste, żeby nie powiedzieć prostackie, myslenie. Dla nich życie towarzyskie to albo imprezy albo przesiadywanie po barach - naprawdę żałosne. Poza tym, z tego co napisała umbryjka, główni znajomi to ci poznani w pracy - to już nawet gorzej niż żałosne.
Rozumiem, że jak ktoś ma rodzinę to ona jest dla niego nr 1, że relaksuje się siedząc w domu czytając książki, ale na litość boską....
Każdy NORMALNY człowiek, który mieszka we Włoszech dłużej niż 3 miesiące ma tam jakąś paczkę fajnych znajomych.
Ludzi, którzy od czasu do czasu przychodzą do niego do domu na kolacje i do których się też chodzi na kolację, z którymi od czasu do czasu spotyka na na kawie, w kinie, w muzeum. Chyba nie każdy jest w takim patologicznym związku gdzie jedno wisi na drugim jak hubba. Ja jakbym nie miała swoich własnych znajomych, tylko wisiała na moim narzeczonym i spotykała sie tylko z jego znajomymi, rodziną to bym chyba poszła do psychiatry, bo to normalne nie jest.

No ale łatwiej samemu się oszukiwać niż spojrzeć prawdzie w oczy i udać się do specjalisty.
Wszyscy ludzie, których znam pracują, wielu ma już rodzinę, dzieci ale KAŻDY z nich ma jakąś paczkę sprawdzonych znajomych.

Milego wzajemnego pocieszania się.
A tak na serio to życzę wam żebyście znaleźli pomoc. Rodzina, praca to sól życia, ale człowiek bez przyjaciół, znajomych (po prostu normalnego życia społecznego) jest po prostu ułomny i narażony na depresje, psychozy i inne choroby psychiczne.
...No ale łatwiej samemu się oszukiwać niż spojrzeć prawdzie w oczy i udać się do specjalisty.


...no właśnie, trafiłaś w sedno...
:)
Cytat: forumista_nuova
uderz w stół... a nożyce się odezwą.

Widzę że zbiegło się stadko ludzi z deficytami w umiejętnościach społecznych i nawzajem próbują się przekonać, że wszystko z nimi ok.. żałosne.

A przepraszam, co Ty, taka uspołeczniona, robisz w sobotę o 19.16 przed komputerem, zamiast błyszczeć w jakimś modnym klubie swoją powalającą elokwencją i ogładą towarzyską wśród wielbiących Cię tłumów przyjaciół i adoratorów?
Kolejna desperatka...
Po pierwsze nie przed kompem bo mam internet w telefonie, pewnie do twojej głuszy taki wynalazek też dotrze za 20 lat...

A po drugie wczoraj nigdzie nie wychodziłam bo z narzeczonym zaprosiliśmy znajomych na kolację do nas do domu, a dziś cały dzień spędziliśmy plażując w domku przyjaciół nad morzem. Byli też znajomi z dziećmi i dzieci też razem się super bawiły.

Kluby są dobre dla takich samotnych desperatek jak ty, normalni ludze, ktorzy mają we włoszech swoją paczkę przyjaciół bawią się głównie na domówkach, kolacjach, ew. na wspólnych wyjsciach do kina, teatru, na kawę albo na wspólnych weekendowych wycieczkach. Ale ty w swojej nędznej egzystencji tego nie doświadczysz.

Tłumy i adoratorzy są potrzebni tobie samotnico, bo pewnie wisisz jak hubba na znajomych i rodzinie chłopaka.

Wszyscy NORMALNI ludzie po najdalej 4 mięsiącach we wloszech mają swoją paczkę znajomych i nie potrzebują ani tłumów ani adoratorów.

Jeśli ty ich nie masz i jeśli normalne, zdrowe życie towarzyskie kojarzy ci się tylko z klubami, imprezami (jak umbryjce i sette) to idź do psychiatry bo pewnie cierpisz na jakąś nerwicę, depresję albo psychozę która robi z ciebie odludka.

Swoją drogą życie niektórych na tym forum zwłaszcza twoje, umbryjki i sette musi być niesamowicie dołujące. Skoro uważacie, że czas na normalne, zdrowe życie towarzyskie jest tylko w młodości i tylko na stypendium Erasmusa albo kursie językowym albo tylko do momentu założenia rodziny i narodzin dziecka. I że życie towarzyskie to tylko kluby i imprezy.
Uśmieliśmy się setnie z postu umbryjki wczoraj przy kolacji. Bo większość z nas na stypedium to już była lata temu, większość jest już w stałym związku, niektórzy mają już 2 dzieci. Co więcej każdy z nas ma rodziców około 50 i nasi rodzice też prowadzą normalne życie towarzyskie (mimo że nie latają po imprezach w klubach!).

Zastanawialiśmy się, gdzie się chowają tacy dziwni i niestety chorzy) ludzie, dla których koniec studiów, praca, narodziny dziecka są powodem, żeby odciąć się od normalnego życia społecznego, poznawania nowych ludzi i zamienienie w odludka.

Rodzina, praca - to sól życia. Relaksowanie się z książką - super, też uwielbiam.
Ale przestańcie sobie wmawiać, że brak paczki przyjaciół po 4 miesiącach mieszkania w jakimś miejscu jest normalny, NIE JEST.
Mamy 21. wiek - depresje, nerwice, psychozy oraz fobie społeczne się leczy.
Dziewczyny skad w Was tyle jadu? Od kilku dni czytam forum i widze, ze dowalanie sobie nawzajem jest na porzadku dziennym :/
zgadzam sie z Toba vippera82, nie wiem skad w ludziach tyle jadu i podlosci...przykre to...pozdrawiam cie serdecznie
..przyjaciel ??po 4 mies znajomosci???..to sa najwyzej dla mnie ludzie poznani 4 mies wczesniej innego stausu im nie dam...a prawdziwi przyjaciele to sa ci co sie zna ich juz dlugo ..praktycznie od zawsze'..a i to trzeba beczke soli zjesc by sie utwie'rdzic ze to PRZYJACIEL...bedac w It np od 4 mies mozna wejsc..wkomponowac sie w juz gotowe towarzystwo..a nie kreowac sobie ludzi dla siebie..i by to by sie mialo nazywac paczka ?..pozatym autochtoni maja swoj charakter,zona wktorej ja mieszkam to bardzo zamknieci wsobie ludzie..im wyzej w gory tym bardziej otwarci ...Ludzi zduzych miast sainni niz mniejszych miasteczek co tu porownywac do Mediolanu...jedzie wszyscy do Mekki ..sorry do Mediolanu poznacie fajnycj ludzi..a Mediolan zasypany bialym proszkiem..pelen "sciezek szczescia" ..jedzcie jedzcie tylko tam w Mecce sorry w Mediolanie sa faaajni ludzi...zajebisci ludzi..Tybr zawiera znaczne ilosci kokainy.z moczu oddawanego przez wloskich obywteli.Rzym,Mediolan..narkotyki kupisz w kazdym miejscu, kazdym barze,do transakcji dochodzi zazwyczaj w toaletach.. Marsh przesadzasz jak zwykle i kazdy twoj wpis jest prowokacja.jak sama rzeklas..i tak tez wpis traktuje..prowokacja za prowokacja..prowokowanie ludzi do wiadomych zachowan i co z tego masz Marsh?..pomaga ci to w terapii?
po pierwsze jaka marsh? Nie jestem marshamallow, coś ci się pomyliło.

A poza tym czy ty jesteś wtórną analfabetką? nie pisałam nic o przyjaciołach po 4 miesiącach, tylko o fajnych znajomych. Swoją drogą część tych fajnych znajomych z czasem staje się przyjaciółmi. Tak przynajmniej dzieję się w życiu normalnych Polaków mieszkających we Włoszech.

Cała dyskusja zaczęła się tym że stwierdziłam, że w Mediolanie i w ogóle we Włoszech łatwo znaleźć fajnych znajomych. Na to zagotowały się wszystkie osoby, które prawdopodobnie tych znajomych nie mają i wolą udawać że to wina Mediolanu, Włochów czy Bóg wie czego niż ich własnych deficytów.

Sette, z twoich postów widać że jesteś już starszą kobietą i nie za dużo rozumiesz z otaczającej cię rzeczywistości, wolisz posiłkować się jakimiś głupimi artykułami w gazetach dla plebsu albo stereotypami. Nigdy nie jest jednak za późno żeby wyjśc do ludzi. Powodzenia

och..dzieki za respkt i szacunek..ale 3 czy 4 mies..ja nie czepiam si drobiazgow nie jestem sklonna do nadmiernego krytycyzmu co u ciebie cara mia Marsh widac, co jest charakterystyczne dla neurotyczek..krytykujesz wszystko i wszystkich jedziesz rowna kosiara po calym fiolecie ..nikt nie jest glupi,kazdy widzi co sie dzieje Uwazam ze rozumiem wiele wiecej od ciebie o wiele wiecej niz ci sie wydaje ..a oczy mam i z tylu glowy ,a nie musze obligatorio ujawniac tu wszystkiego..jasne?Nie odrozniasz zyczyliowosci od ironi..to czesta wada wsrod tych z sieci...Traktuje blizniego jak siebie sama tak jak ja bym chciala byc traktowana..Zrodlo twoich potrzeb lezy w dziecinstwie forum ci tego nie zasatapi.Osoba neurotyczna ws tosunku do otoczenie gdzie prezentuje../vide: ty na forum/..stosuje/sz jedna z 3 strategi dazenie do ludzi,odsuwanie sie od ludzi,wystepowanie przeciw ludziom...Dokladnie tak jak mi powiedzilas lubisz dowalac ludziom....Pytanie: dlaczego lubisz dowalac ludziom???? To ci kompensuje uczucie bezradnosci
Witam a może znajdzie się ktoś z Gelii lub okolic
hej,

Nie sadzilam ze wybuchnie wojna forumowa :) Oczywiscie kazdy ma prawo wyrazic swoja opinie ale uwazam,ze bez krzykow tez by sie dalo :)
Ok, wiec ja jestem troche nienormalna bo paczki swej nie mam. Nie mam, bo troche sie sparzylam na ludziach, spotkalam tych niewlasciwych...Polki owszem, na poczatku myslalam, ze sa w porzadku ale..sa bardziej zwloszczone niz spolszczone i mi taki snobizm nie odpowiada. Margherita, napisz mi prosze swoje namiary ok?? Dziewczyny, pozdrawiam Was wszystkie!!
aga
Nie jesteś nienormalna.

Po prostu bardzo mnie rozzłościło, że niektórzy na tym forum uważają, że skoro oni nie znaleźli w Mediolanie fajnych znajomych, to napewno nikt inny nie znajdzie.

Ja np. nie umiem przeprowadzić operacji na otwartym sercu, ale nie twierdzę że w takim razie nikt nie jest do tego zdolny.

Niektórym się wydaje, że jak im się nie powiodło w życiu towarzyskim we Włoszech, to inni napewno też podzielą ich smutny los...

Przypomina mi się moja koleżanka-nieudacznica, która rozwiodła się w wieku 27 (!!!) lat.
Teraz wszystkim, którzy biorą ślub smędzi, że śluby są nic nie warte, że 1/3 małżeństw się rozpada.
Tylko jakoś do tej nieudacznicy nie dochodzi, że jednak 2/3 (czyli znaczna większość) małżeństw się nie rozpada.

W każdym razie niektóre wypowiedzi w tym wątku wkurzyły mnie niezmiernie, bo nie lubię postawy: "mi się nie udało, to naprewno innym też się nie powiedzie", rozumiem że ludzie ratują tym własne podwątlone ego, ale robią to cudzym kosztem!!
Cytat:
Kolejna desperatka...
Po pierwsze nie przed kompem bo mam internet w telefonie, pewnie do twojej głuszy taki wynalazek też dotrze za 20 lat...

Cóż za cięta riposta, zaiste. Błyskotliwa jak cała reszta twojej napisanej na super-nowoczesnej komórce tyrady.

Cytat:
Tłumy i adoratorzy są potrzebni tobie samotnico, bo pewnie wisisz jak hubba na znajomych i rodzinie chłopaka.

Wszyscy NORMALNI ludzie po najdalej 4 mięsiącach we wloszech mają swoją paczkę znajomych i nie potrzebują ani tłumów ani adoratorów.

Chyba mnie z kimś pomyliłaś. Ja we Włoszech nie mieszkam i nie moja sprawa czy ktoś tam ma znajomych czy też poświęca godziny na pisanie na forum przez komórkę.

Ciekawa jestem czy wobec ludzi których spotykasz w realu też jesteś taka złośliwa i wszystkim którzy ci nie podpasują zarzucasz nienormalność i choroby psychiczne, czy po prostu odreagowujesz swoje stresy i frustracje obrażając anonimowo ludzi na forum?
Temat przeniesiony do archwium

 »

CafeItalia