Dzis towarzyszy mi refleksja nad wlasnyn zyciem, szesc lat temu zmarl moj maz po ciezkiej chorobie, rok pozniej po mezu zmarl ojciec,ktory cierpial ostatnimi laty bardzo..Obaj sa zawsze zywi w mej pamieci,sa w niej niesmiertlni tak dlugo jak ja zyje i pamietam o nich. Po smierci meza odkrylam cos czego istnienia nigdy nie podejrzewalam,moja milosc do niego pozostala we mnie. Rozumiem slowa:kocham cie na zawsze,to jest to!.On odszedl,nie ma go a ja nadal go kocham. Czasem we snch rozmawiamy,to niezwykle ale on mi pomaga rozwiazywac problemy ,te duzego kalibru. Rzadko mi sie sni,przychodzi tylko wtedy w moje sny gdy mam klopoty.To czego doswidczam jest niezwykle,brak mi sformulowan by to opisac..