Tak,to nawiązanie do Twojej wypowiedzi:) Podtrzymuję zdanie,że biegła znajomość języka to co innego niż negocjowanie z egzaminatorem czy nawet godzinna dyskusja na życiowy temat z native speakerem.A tak się składa,że zdałam angielski rozszerzony ustny na 20/20 /w bdb liceum/, a maturę pisemną na procent 100 (poz.pod) i 98 (poz.rozsz.)...i mojemu angielskiemu do BIEGŁOŚCI jeszcze hen,hen...:) waham się czasem przed nazwaniem go zaawansowanym :)
(W końcu po coś są te filologie,jeszcze jest masa do zrobienia po maturze przed podyplomowymi na tłumacza;))