sosenka, wiesz nie śmiałem się z Ciebie złośliwie, tylko Twoje wyznanie tak jakoś komicznie zabrzmiało. Przyznam, że nie przeczytałem uważnie całego postu.
Myślałem, że to bardziej w kategorii przygody. Ja sam nieraz( w sumie może by się nazbierało 2 miesiące) spałem w przyczepach kempingowych, namiotach kiedy strasznie lało i cud że w ogóle się go udało rozbić, a kiedyś to nawet na przystanku autobusowym i w rowie) :-) lol a wszystko przez szalony wypad w poszukiwaniu pracy.
Nie wiedziałem że Twoja niedola działa się pod oknami rodziny. Faktycznie przykra sytuacja. No cóż, na przyszłośc będę bardziej ostrożny zamieszczając takie komentarze. pozdr