Kobieta i mężczyzna – najtrudniejsze spotkanie świ

Temat przeniesiony do archwium
Kobiety są dziwnie” – mawiają mężczyźni. „Mężczyzn nie da się zrozumieć” – powtarzają kobiety. Każde z nich ma trochę racji, bo relacja kobiety i mężczyzny to chyba najtrudniejsze spotkanie świata!

Krótka refleksja o fascynującym spotkaniu, które za każdym razem zaskakuje. Różne sposoby patrzenia na świat, na życie, relacje międzyosobowe. Nie będą nawet porywać się na wymienianie listy różnic między światem kobiet i mężczyzn, bo każdy z nas dobrze je zna i ciągle pewnie odkrywa. Cchcę zwrócić uwagę na pewien aspekt relacji damsko-męskich. Otóż każda taka relacja może w pewnym momencie z „my” przerodzić się w „ja”. Wtedy taka relacja prędzej czy później rozpada się. Alicja Karlowska

Relacja to nie samowystarczalność

W dniach 7-9 lutego odbywał się w Rzymie międzynarodowy kongres: „Kobieta i mężczyzna, człowieczeństwo w swojej pełni”. Kongres został zorganizowany przez Papieską Radę ds. Świeckich z okazji przypadającego 15 sierpnia tego roku 20-lecia listu apostolskiego „Mulieris dignitatem” (o godności i powołaniu kobiety).

Podczas kongresu Benedykt XVI wskazał na niezwykle istotny aspekt relacji między mężczyzną a kobietą. Wskazał – jak zwykle lakonicznie – na opłakane skutki działań, które są wpisane w nasza naturę, jednak łatwo wymykają się spod kontroli: „Kiedy mężczyzna czy kobieta roszczą sobie autonomię i całkowitą samowystarczalność, zagraża im zamknięcie w sobie prowadzące do nieznośnej samotności”.

Każdy z nas ceni niezależność i chce być samowystarczalny. Jednak, gdy naczelną zasadą naszego życia stają się słowa: nikt mi nie jest potrzebny, życie może przerodzić się w taką swoistą pustynię. Ulicami miast będą przechadzać się ambitni, dzielni i walczący z samymi sobą rycerze oraz równie ambitne, samowystarczalne i niedostępne księżniczki. Taka bajka XXI wieku. Jak każda bajka, tak i ta, ma w sobie ziarno prawdy. W tym przypadku dość smutnej prawdy.

Bliskość po koleżeńsku

Pęd życia, który czasem tworzymy sobie na własne życzenie uczy ostrożności w relacjach. Bywa, że to ostrożność, ale chyba też zwyczajnie – brak czasu. Spotykamy się w kawiarni, w przerwie między zajęciami. Wymieniamy błyskotliwe (albo i nie) komentarze podczas wykładów na uczelni, ucinamy sobie miłą pogawędkę ekspedientką w sklepie… Oczywiście są spotkania w gronie znajomych, wspólne wyjścia na prywatki, dyskoteki lub inne „posiedzenia wieczorne”.

Jednak ile w naszej codzienności prawdziwych spotkań? Takich, kiedy możesz w ciszy usiąść obok drugiego człowieka i porozmawiać. Nie pogadać, patrząc co chwilę na zegarek, ale prawdziwie porozmawiać. Najbardziej chyba nam odpowiada tzw. bliskość po koleżeńsku. W końcu nikt nie jest automatem, potrzebujemy siebie nawzajem. Z jednej strony pragniemy bliskości (w różnych znaczeniach tego słowa), z drugiej zaś trzymamy drugiego człowieka na dystans. Dlaczego? Bo ta druga osoba może nagle zacząć zagrażać, może stanowić przeszkodę dla naszego ekspansywnego indywidualizmu. Człowieka nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo strzeże własnej autonomii.

Relacja między osobami jest jak dom

Jesteśmy czasami nadgorliwie ostrożni w relacjach koleżeńskich, przyjacielskich. Bywa tak, że nawet bliskość między małżonkami przemienia się w biznes świadczenia sobie usług – od wsparcia w trudnych chwilach, poprzez bliskość cielesną, korzyści ekonomiczne, na obecności „kogoś, z kim można pogadać”. Wtedy nie ma prawdziwej relacji, ponieważ nie ma otwartości na drugiego człowieka, który będąc mężczyzną lub kobietą jest diametralnie inny. Właśnie poprzez tę inność możliwa jest pełnia wzajemnego uzupełniania się (np. w postrzeganiu świata i samego siebie).

Filozof Mieczysław Gogacz podkreśla w swoich tekstach, że relacje osobowe to najbardziej podstawowy sposób odnoszenia się do siebie. Używa nawet sformułowania, że relacje są dla osób domem. Dopiero wtedy, gdy czujemy się bezpieczni, gdy znamy wartość swoją i innych, może dojść do spotkania osób (tu rozważamy spotkanie mężczyzny i kobiety). Wtedy jest szansa, by spotkanie przerodziło się w obecność. Zatem już nie coś chwilowego, co „tylko” fascynuje, ale w coś trwałego – obecność osób siebie i przy sobie. Dopiero na płaszczyźnie obecności, uświadomienia sobie całkowitej inności drugiego, może rozwijać się relacja. Relacja, jako uświadomione przyjęcie inności i obecności drugiego człowieka obok mnie.

Na początku napisałam, że spotkanie świata kobiety i świata mężczyzny to jedno z najtrudniejszych spotkań, jakie nam się w życiu przydarzają. Jednocześnie są to spotkania nieuniknione. Dopiero dzięki nim kobieta i mężczyzna mogą odkryć kim są (kim mogą być) dla siebie nawzajem. Najpiękniejsza konieczność życia…

« 

Pomoc językowa

 »

Pomoc językowa - tłumaczenia