Wlosi, Chinczycy, Indianie i My kobiety:))

Temat przeniesiony do archwium
61-90 z 90
| następna
Cytat: Magdalena-Malpa
.
Wiec wracajac do domu, zrobilam autem pare okrazen kolo domu mego ex lubego i poczulam sie lepiej jak zobaczylam swiatelko w oknie i samochod przed domem:))
Czyli siedzi sam jak pies, az mi lepiej:)))

oj światełko w oknie - wiesz niektorzy robią "to" przy swiatelku wlasnie ;) taki głupi zarcik ;P co do "randkowicza" to pewnie biedaczek siedział i się przygotowywał wczesniej bo pewnie "nie lubi tej niezręcznej ciszy " hehe
...moja randka:

...dopadł mnie, jedną ręką przycisnął do drzewa, a drugą pieszczotliwie poprawiał mi włosy..
-wiesz, że mógłbym cię posiąść?
- posiąść mnie? co przez to rozumiesz?
- to co mówię, zrobiłbym wszystko, żeby nie ulegało żadnej wątpliwości...
Mój umysł stawiał opór, tymczasem drugi koniec mojego kręgosłupa był omdlały z pożądania i przyprawiał moje biodra bezwiednie o ...
Odetchnęłam na tyle głęboko, że moje piersi otarły się o niego, stał blisko mnie.. tkwiłam nieruchomo, ale wydawało mi się, że moje ciało kołysze się w odpowiedzi na ruch jego ciała, puls,który widziałam na jego szyi był łomotem jego serca, kołysanie jego ciała podążało za moim, ledwie mnie muskajac...
-gdybyś mnie poprosiła, żebym cię uwolnił...myślisz, że bym to zrobił?
-nie poprosiłabym, kazałabym ci, a ty zrobiłbyś tak, jakbym ci kazała...
...jego rąka uwolniła mnie, opuścił głowę i lekko musął mnie ustami...
-tak, zrobiłyś to - zapewniłam go - bo to ja posiadam ciebie...mężczyzno!
- och tak, posiadasz...wiem o tym aż za dobrze..

"gdzie jest ten chłopak z płową czupryną,
który całował mnie pod buczyną..." :)))
:)

I wlasnie o to chodzi:)))
Jak ja bym miala taka randke jak Yamadawa, to by mi rybka byla, czy "to"czy owo wyprawia moj ex przy swiatelku:))
Och, gdyby ten z plawa czupryna jeszcze gadal romantycznie i wzdychal nad ma slicznoscia:)
No moze patos, ale moglby jeszcze przy tym skubac zdzlbo trawy i miec mine byczka Fernando:))
A ja, w zamian tego, sluchalam pare godzin o zawartosci cukru w cukrze i miala mine jak Atkinson:)))
I z rozpaczy prawie stoking uprawialam:)))
Stara i glupia kobieta:))
edytowany przez Magdalena-Malpa: 14 sie 2011
i tak wlasnie, w Polsce za malo romantykow, a znowu po pewnym czasie mieszkania we wloszech wieksze szanse ma facet ktory mi nie powie,ze jestem bella i to 10 razy w ciagu minuty! mogliby sie jedni od drugich troche nauczyc:)
ZuskaZuska, troche zle zrozumialas mem pisanie, choc ciut, ciut racjie masz.
Mi sie taki "eksponat" trafil, bo w sumie nie wiem dlaczego umowilam sie w ogole:(
To znaczy wiem, ale nie dam rady to teraz wyjasnic, bo musze isc spac....czuje jak tabletka na mnie dziala:)
Ale obiecuje Ci to wyjasnic.
Powiem w skrocie tylko to ze umowilam sie nie przebierajac, tak na zlosc....chyba samej sobie:(
Dobranoc
...to co napisałam, to taka niedokończona wakacyjna przygoda...choć myślę, że ciąg dalszy nastąpi..

ja to mam problem z zapachami...wychowałam się ze starszym bratem, opiekował się mną, zabierał mnie do warsztatu, gdzie z kolegami majstrowali przy motorach, a ja im pomagałam, a przy tym też nauczyłam się majstrować, nauczyli mnie jeździć autem, motorem, zabierali mnie na różne ekstremalne treningi...i teraz... lubię ekstremalnych mężczyzn, pachnących naturalnie, nie jakimiś tam kosmetykami, dezodorantami... wiem, że to takie zwierzęce, ale świeży zapach mężczyzny...hmmm...Magda, myślisz, że to jakieś wynaturzenie?...nie mówię o śmierdzących, zaniedbanych brudasach, ale wyperfumowany facet, to dla mnie taki lauś niewzbudzający żadnych moich emocji...nic na to nie poradzę i chyba nie chcę radzić... :)))
:)
Cytat: yamadawa
... lubię ekstremalnych mężczyzn, pachnących naturalnie, nie jakimiś tam kosmetykami, dezodorantami... wiem, że to takie zwierzęce, ale świeży zapach mężczyzny...hmmm...Magda, myślisz, że to jakieś wynaturzenie?...nie mówię o śmierdzących, zaniedbanych..............
:)

Kochana Yamadawa, jestes zdrowa jak ryba:))
Stajesz sie kobieta i zapach testesteronu rozbudza zmysly, no jedne z wielu zmyslow:))
Gdybym tabletki nie lykla to bym napisala o Napoleonie, ktory byl koneserem kobiecych zapachow:)))
Ok, czuje ze usne z glowa w leptopie:))
Do jutra BABKI:))))
Magda witaj! Czasem tu zaglądam, ale ten temat o facetach jakoś mi 'nie leży', bo cóż można o nich mówić, co już nie zostało powiedziane?...ale zastanowiło mnie to co pisałaś w temacie Zaręczyny.
Piszesz, że nie wiesz, co chciałabyś usłyszeć od faceta..itd.
I tak sobie myślę, czy to jest tak w kolejności:
- chcę usłyszeć.... -- pewność, nie ma dwóch zdań... naiwność?
- chciałabym usłyszeć... -- nadzieja powoli przegrywająca z doświadczeniem...
- chciałam usłyszeć... --- koniec nadziei, triumf doświadczenia...

...to jest taki pesymistyczny pogląd, ale czy tak jest zawsze, czy trzeba przeżyć życie, żeby przejść przez te trzy etapy? Czy trafia się komuś, że całe życie słyszy, widzi, przeżywa to co chce i żyje w euforii do końca i jeszcze jeden dzień dłużej, a potem jeszcze trafia do Krainy Wiecznej Szczęśliwości? :)))
pozdrawiam
:)

Nooooo...Z pozoru pesymistyczny poglad, ale z pozoru:))
Tak naprawde, to trzeba sie pogodzic z tym ze przezywanie szczescia moze miec drugi biegun...
Ale w tym momecie chce przezywac to szczescie i nie pozbawiac sie tej radosci swiadomie.
Nie wolno sie dac by leki nas molestowaly!
Bedzie jak bedzie, kochac zawsze warto, a jak juz przejdzie to kochanie to trzeba umiec powiedziec DOSC. Szajse wtedy sie dzieje jak nie umie sie dac komus odejsc....
Przeciez jest taki wewnetrzny glos...on wie co jest dla nas dobre...trzeba go sluchac ...nawet jesli serce z nim walczy, a bedzie dobrze...:)))
Niestety nie moge teraz rozwinac tego tematu, bo nie mam czasu.
Zaluje, bo naprawde temat wart elabotow:)))
Co nadrobie.
"Recepta" na zakochanie się, jaką dał król elfów Oberon swojej żonie Tytanii, która nie wiedziała w kim ma się zakochać (Sen nocy letniej - Szekspir):

"To, co ujrzysz przebudzona, kochaj błagaj, tul do łona.
Co ci w oczach stanie gdy się ockniesz - to twe kochanie.
...Tytania ze snu się podniosła i wraz, jak los chciał, pokochałaosła." :)))

...trafiało się tak przed wiekami i niestety trafia się i teraz:)))
:)



Ok, wygralas:((((
Przez tego osla jestem tu:(((
Przez tego osla zagladam tu....
Podobno nic sie nie dzieje bez przyczny......
Ale umie ja, ta durna, powiedziec NIE!
I nie wiem czym wygralam, czy przegralam.
Ok, jak sie ma 2 promile, trudno wysunonc wnoioski.....
Jutro moze.......
edytowany przez Magdalena-Malpa: 04 wrz 2011
Cytat: yamadawa
...trafiało się tak przed wiekami i niestety trafia się i teraz:)))
:)

moglo mnie ominonc.....
Niestety trafilo mnie;)
Za dlugo trwa!
Mysle ze nie mam nic do powiedzenia......
P.S. Ja niestety pielengnuje , te zloki w piwnicy....
Ale rady daje dobre, no nie;)))))
edytowany przez Magdalena-Malpa: 04 wrz 2011
...teraz Magda na poważnie: ... tak sobie myślę.... mamy zestaw mechanizmów fizycznych, chemicznych, z których wszystko wynika...a umysł, czy ma tylko spostrzegać i rozróżniać, czy też należy do rzeczywistości, tak samo jak na przykład cząstka, czy gwiazda neutronowa?...czy świadomość jako czysta siła (wektor?) może wpływać na świat rzeczywisty?

...bo tak sobie siedzę, patrzę w przestrzeń...o tej porze zawsze mnie to nachodzi jak w tej harcerskiej piosence:...dziwna jakaś tęsknota duszę moją omota...:)))
:)
Yamadawa przeskoczylas z romantyzmu na fizyke ,ale fakt ze i ona ma cos z romantyzmu :)Nasz umysl nadal sie ewoluje i jest jak najbardziej rzeczywisty,ale zmienny( czastki ulegaja zmianom).Swiadomosc ma wiele stanów :zdawanie sobie sprawy z istnienia otoczenia, istnienia samego siebie, aż do świadomości istnienia swojego życia psychicznego.I moze wplywac na swiat rzeczywisty "bliski" i "daleki" w zaleznosci od jednostki.Nasze zycie to czysta chemia i fizyka i nic wiecej.Nie mniej jednak w zakochaniu kocham chemie i fizyke (w szkole za nia nie przepadalam :) )
ja zaczelam odliczac dni do momentu, w ktorym powiem to sakramentalne TAK, zjechalam wlasnie do pieknej Calabri, ale nie mam czasu nacieszyc sie jej pieknem bo jeszcze milion rzeczy do zrobienia i tak weszlam tu na chwilke i poczytalam o tej milosci iiiii kurde zaczelam myslec i myslec. i kurde pierwszy raz stwierdzam,ze sie boje... no bo, ze slub to tylko papierki itp, itd, coz jednak dla mnie to cos wiecej. tak jakbym robila krok do przodu, przenosila zwiazek na kolejny etap, na taki z ktorego ciezko bedzie sie wycofac... i teraz tak nachodza mnie mysli (podobno to normalne przed slubem), ze kurde a co jak to nie ten, i ze teraz to juz na wlochy jestem skazana i ze w ogole jak to...dzulia roberts nie bede i przed oltarzem go zapewne nie zostawie, ale to wszystko prawda co piszecie a ta cala milosc to jednak strasznie pokrecona jest.
i zgadzam sie z Toba Magda bo ja tez kocham za cos, bo jak to kiedys przeczytalam na blogu pewnego "kominka", gdybysmy kochali za nic to kochali bysmy wszystkich bez wyjatku
Cytat: yamadawa
...teraz Magda na poważnie: ... tak sobie myślę.... mamy zestaw mechanizmów fizycznych, chemicznych, z których wszystko wynika.....

Wszystko wynika???
Yamadawa, uwierz mi ze nic nie wynika:)))
Sami fizycy sie przyznaja ze fizyka to oszustwo, bo to tylko teorie...ciagle latane, poprawiane, matematycznie naciagane.
No cos tam wiemy, ale jeszcze wiecej nie wiemy.
Dalej szukamy idealnego rownania, laczacego wszystkie mozliwe parametry fizyczne-od sil grawitacji do sil jadrowych. Dalej plugawi naukowcy szukaja macierzy 11x11 zawierajacej rownania Einsteina, Maxwell'a i dowalone przez panów K - K wymiary.
To robi wrazenie, ale wymaga myslowego przestawienia siena 11-to wymiarowa czasoprzestrzen.
Fizyka jeszcze nie potrafi, ale ja mysle ze da sie zrobic, bo od czego mamy jonty:))
Ok, to byl zart, ktory chyba tylko fizyk teoretyczny moze zrozumiec:)
Ja chcialam tylko powiedziec ze tak naprwde to malo wiemy.
Jaka role gra mysli, to tylko przypuszczamy....
Cytat: yamadawa
....czy świadomość jako czysta siła (wektor?) może wpływać na świat rzeczywisty?

Nie wiemy, ale czujemy......., ze tak:))))
Byly jakies doswiadczenia, ktore pozytywnie potwierdzily wplyw mysli na rzeczywistosc.
Dziwna tesknota mnie lapie tak od 1,5 promila:))
A na codzien trzymam fason;)
hmm..zestaw chemiczny ?:D to to co kiedys ci pisalam na twoim poscie ..milosc to chemia ..uczucie szczewscia i eufori, stan zakochania to proces chemiczny w mozgu...pamietasz ?..nie spodobalo ci sie moja teoria...Owszem milosc to cos wyjatkowego..ale to jednak czysta chemia.Zestw fizyczny?to chyba to o czym mowia Wlosi:FISICO/ wyglad fizyczny..ahahahaha.. Milego dnia zycze
Sette, a ty pamietasz co ja ci odpisalam??
Nie!!!
To by bylo za proste:)))
promile to nie jest wlasciwa kuracja.. wtwoim przypadku...wlasiwa kuracja to wlasciwa rekacja w odpowiednim czasie..isc na gore i zapukac do drzwi.....swiatlo jest sygnalem dla nadchodzacych ze ..ktas tam jest dyspozycyjny..ze oczekuje....Wykorzystaj..chemie plus' fisico'..a chodzenie po schodach dobrze ci zrobi na uda...ahahaha..pozdrawiam dziewczyny i juz spadam :D
Czesto mysl, wywoluje w organizmie reakcje chemiczne.
Wiec nie kloc sie, gdzie jest poczatek opony rowerowej:)))
sorry za literowki ..nie wiem skąd sie biora..przeciez uzywam okularow!
Cytat: SettediNove
..... w odpowiednim czasie..isc na gore i zapukac do drzwi.....swiatlo jest sygnalem dla nadchodzacych ze ..ktas tam jest dyspozycyjny..ze oczekuje....

Tylko ze ja oczekuje czegos innego:(
I widze ze nie kocham jego, a moje wyobrazenie o nim kochalam:)
Cytat: ZuzkaZuzka
".........bo jeszcze milion rzeczy do zrobienia i tak weszlam tu na chwilke i poczytalam o tej milosci iiiii kurde zaczelam myslec i myslec. i kurde pierwszy raz stwierdzam,ze sie boje... no bo, ze slub to tylko papierki itp, itd, coz jednak dla mnie to cos wiecej. tak jakbym robila krok do przodu, przenosila zwiazek na kolejny etap, na taki z ktorego ciezko bedzie sie wycofac........."

Teraz kochana to ty sobie jedziesz karuzeli ..czeka cie jeszcze pare obrotow:)
I jak to na karuzeli bywa,najpierw sie porzygasz ale potem jak wysiadasz to sie cieszysz ze bylas odwazna i ze ci sie udalo...:)
A jak sie nie uda, to przeciez nie koniec swiata....
Zawsze czlowiek bedzie skazany na zastanawianie sie czy dobrze zrobilem albo nie zrobilem, czyli zawsze bedziemy skazani na zal i nad czasoprzestrzenia ktorej nie ma.
Ta czasoprzestrzen dodalam, zeby tak naukowo wygladalo:)
Cytat: ZuzkaZuzka
... i teraz tak nachodza mnie mysli (podobno to normalne przed slubem), ze kurde a co jak to nie ten.............................cala milosc to jednak strasznie pokrecona jest.

Mialam juz w pracy wylaczyc komputer, ale poczulam sie winna:))
Winna tego ze gmatwam ta milosc i piloty w glowach wam robie, bo sama mam tak jak by mi kamikaze na glowie wyladowal.
Wiec odwolujde wszystko:))))
Ofizjalnie jak na scisly leb napisze ze WARTO kochac i warto zaufac!
Bo z matematycznego punktu widzenia, w podejmowaniu decyzji nie liczy sie skutek jej podjecia, ktory z zalozenia jest niewiadomy w chwili podejmowania decyzji, liczy sie wiec tylko przyczyna.
A jesli ta przyczyna jest super seksi i wydaje nam sie ze nie mozemy bez niej oddychac, TO NIE MA SIE CO ZASTANAWIAC:)))))))
Jutro,dzisiaj bedzie wczoraj....Ten sakrament, to nie wyrok ....dozywotni:)))))
Chyba powinnam dac sobie siana:))))


Cytat: Magdalena-Malpa
Bo z matematycznego punktu widzenia, w podejmowaniu decyzji nie liczy sie skutek jej podjecia, ktory z zalozenia jest niewiadomy w chwili podejmowania decyzji, liczy sie wiec tylko przyczyna.

A ze ja znam juz skuteki, to nie zapukam do niego.
Porozgladam sie lepiej za nowa przyczyna:)))
Buzka, lece a wy kombinujcie dalej:)
...o mężczyznach :

Erica Jong - w książce "Strach przed pięćdziesiątką" tak pisze o facetach:

"Mężczyźni są stworzeniami naśladującymi, jeśli będziesz kochała samą siebie, oni też będą cię kochać...Nie potrzebujesz mężczyzny tak bardzo, jak on ciebie. Mężczyźni są tego świadomi i w swojej niedoskonałości tworzą świat, który deprecjonuje i pomniejsza każde osiągnięcie kobiety.. Spraw, żeby poczuł się kimś ważnym, lecz jednocześnie kieruj nim - dyskretnie, lecz zdecydowanie. On liczy na to, że ocalisz mu życie..."

... o matko!...zwariować można czytając, słuchając, obserwując...i jak tu się zakochać można???
:)
Cytat: yamadawa
... o matko!...zwariować można czytając, słuchając, obserwując...i jak tu się zakochać można???
:)

"a miłości bym nie miał,
byłbym niczym."
A czasami nie wiemy ze jestesmy niczym.
Poki nie znajdziemy tego innego swiata:))
A jak juz znajdziemy to.......
Pozniej sie zloscimy i pytami po co to nam bylo.
Zloscimy sie na kochanka ze nie galopuje na bialym rumaku ku wschodowi slonca .......Tylko piwo chla na kanapie.......
Finalnie zloscimy sie same na siebie ze takie glupie bylysmy:))
Chcialabym sie juz zaczac zloscic, zamiast nasluchiwac galopu rumaka.......

Wypilam dzis dwa piwa po zboju, wiec wybaczcie ze bez skladu i ladu pisze.
Ale czulam ze musze:))
Poki nie znajdziemy tego innego swiata... no właśnie, jadę 'w świat', dwie strefy czasowe do tyłu...może znajdę...???

...miłość, miłością...tylko dlaczego mnie on tak wkurza?? :)))
pozdrawiam, życzcie mi "szerokiej drogi"...
:)
Ja to ci zycze bardzo szerokiej drogi:)))

Mi zal samej siebie:))
Bo tak trudno mi wrocic do szarosci.....Bez namietnosci, bez szalenstwa, bez odlotow...
Jak siasc teraz nad micha zuru jak sie jadalo kaczke w pomaranczach i pieczenie szatanskie:)))
Ide na obiad, pa pa pa;)
P.S. Gdy sie odkryje ze sa w nas emocje, uczucia i wzburzenia o jakich nie wiedzielismy, to trudno potem bez nich zyc. Te rozbujane emocje udowadniaja nam ze jestesmy teraz banalni, marni, choc poprawni i wzorowi....
edytowany przez Magdalena-Malpa: 09 wrz 2011
Temat przeniesiony do archwium
61-90 z 90
| następna

« 

Życie, praca, nauka

 »

Studia językowe