Wiec moze troche o swoich pozostalosciach, ktore powstaly po parukrotnych zwiedzeniach Rzymu. Nie moge tu wiec mowic nawet o powierzchownym poznaniu calego miasta. Ale wlasciwie zarowno czlowiekowi, ktory byl w nim pare godzin jak i temu ktory zyje w nim latami, tworzy sie obraz, ktory widzi przed oczyma w pare sekund po tym, gdy jest o nie za granica pytany…Jeden widzi Watykan, drugi widok z Piazza della Trinità dei Monti, /co dzieje sie w moim wypadku/ czy widok z Forum Romanum, nastepny Coloseum, jeszcze jeden ulubiona knajpe, butiki, taksowkarzy czy poznanych Rzymian/ninek...To cos podobnego, jak i z innymi miastami: Berlin, NY, Krakow…itd.
Pojecie Rzymu jako “Filozofie zycia” slyszalam tez w innych jezykach, ciekawi mnie co sie za tym kryje: klimat?, pokonywanie trudnosci.. jakie by nie byly?, czy "luz" z jakim Rzymianie podchodza do… hmm.. siebie, czy tez reszty...albo do obydwu spraw.. a moze jest to zwiazane z kolyska Religii…czy z historyczna sztuka, ktora nie jest i nie bezie do pobicia…? pytania, patania…
p.s. niestety nie mam polskiej tastatury..