zdrada

Temat przeniesiony do archwium
1-30 z 312
poprzednia |
mam takie pytanie.wlasciwie do dziewczyn, ktore sa w zwiazku z wlochem, ale moga sie tez wypowiedziec osoby, ktore sa w zwiazku polak-polka.chodzi mi o to czy kiedys zdradzilyscie swojego partnera, czy calowalysie sie z innym.
pozdrawiam.buziaki
Mala izka:)to juz z góry zakładasz że swojego Włocha bedziesz zdradzac? Mało ciekawy temat. Bez komentarza)
a czy ja tam napisalam ze chce go zdradzac?????znalazles tam takie slowo?
chcialam dowiedzisc sie czegos innego o czym juz napisalam wczesniej.
Mala izka:) wiec Ci odpowiadam ze jest to zjawissko powszechne wśód Polek związanych z Włochami a wynikające z niezgodności charakterów. Ciekawe czy któras Ci sie przyzna ze takie myśli pojawiaja się jej umśle. ))))
jest to zjawisko powszechne wsrod polek zwiazanych z wlochem?
wiesz co .nie mam pytan!masz takie zdanie o nas?
Owszem pojawiają się! Ja swojego zdradzilam.. nie jestem z tego dumna, ale wiem, ze on mnie rownież zdradzal :( bylismy ze sobą ponad pięć lat i niedawno się rozstalismy.
a dlaczego to zrobilas?tylko dlatego ze on tez cie zdradzal?
W dużej mierze wlasnie dlatego, ale nie tylko. W sumie historia byla bardzo banalna. Pojechalam na wakacje bez niego i poznalam faceta, ktory po prostu mnie zafascynowal na tyle, że chcialam to zrobić. I zrobilam.
a czy pocalunek jest zdrada?
JA jestem z Włochem...kocham go bardzo i nie zdradzilam go nigdy i nie mam takiego zamiaru....on tez mnie kocha i jestesmy szczesliwi,wierze mu ,ze mnie nie zdradzil i ze tego nie zrobi!
tak, pocałunek jest zdradą
nie ufaj nikomu, nawet sobie =D
niestety co jest w tych słowach.........nigdy nie mow nigdy;(
Ja nigdy swojego nie zdradzilam i wiem, ze on tez mnie nie zdradzil, ufam mu. Oczywiscie kiedy poznaje kogos i ta osoba mnie w jakis sposob zafacynuje to niestety czasem mam takie mysli, zeby sie z nim pocalowac. W tym roku w Krakowie poznalam chlopaka, oczywiscie Polaka i mialam ochote na "calusa":)...oh kusilo:/, ale wiem jak bardzo zle bym sie czula, mialabym ogromne wyrzuty sumienia!! Na rozmowie sie skonczylo :) Poznalam tez Wlocha, ktory tez chcial sie calowac. Wiedzial, ze mam chlopaka, ale jemu to nie przeszkadzalo. Uwazal, ze pocalunek (calowanie sie) nie jest zdrada. Ja oczywiscie upieralam sie przy swoim, ze to zdrada, on jednak swoje myslal:). Mimo to swietnie mi sie z nim rozmawialo, ale napewno bym nie chciala faceta z takimi pogladami jak on :) Pozdrawiam
P.s. Troche sie boje pisac tu na forum...zaraz ktos moze mnie posadzic o naiwne myslenie albo cos gorszego.
Jestem w zwiazku z wlochem cztery lata w tym od roku i pol malzenstwem. Nie zdradzilam nigdy mojego meza bo: po pierwsze podkreslam moje zasady moralne na to by mi nie pozwolilby mi na to, po drugie: nie widze zadnej potrzeby zdradzania. Jestem calkowicie usatysfakcjonowana w kazdej sferze zwiazku: uczuciowej, seksualnej, przyjacielskiej. I w zwiazku z tym nie widze potrzeby szukania jakis nowych emocji poza moim zwiazkiem.
Jak dla mnie jezeli ktorej osobie bedacej w zwiazku (niezaleznie czy z Wlochem czy innym) pojawia sie mysli o zdradzie czy nawet o tym by poza plecami partnera zaczac sie umawiac na jakies nowe randki (nie mowie tu o zwyklych spotkaniach z kolegami czy wyjscia ze znajomymi ale poznawanie nowych chlopakow i umawianie sie z nimi)to znaczy ze w ich zwiazku dzieje sie cos nie tak. Moze byc to spowodowane odlegloscia i tesknota za bliskim kontaktem, bariera jezykowa przez ktora ciezko wyrazic swe mysli i roznymi innymi. W kazdym razie ja na miejscu osoby ktorej przychodza do glowy mysli o randkowaniu poza plecami partnera czy zdrada zastanowilabym sie co nie gra w zwiazku ze sie poszukuje nowych wrazen.
Jeszcze jedno: jestesmy "tylko" ludzmi i "az" ludzmi. "tylko" bo wiadomo ze mamy nasze uczucia, emocje, non stop jestesmy poddawani jakims probom, wiadomo zyjemy posrod innych ludzi a nie w prozni i mamy prawo by ktos podobal sie nam. Z drugiej strony jestesmy "az" ludzmi bo w porownaniu do zwierzat powinnismy umiec zapanowac nad naszym instynktem. Dlatego dla mnie zdrada nie ma usprawiedliwienia choc jestem w stanie zrozumiec okolicznosci (zrozumiec a usprawiedliwic to dla mnie nie jest to samo). ktos oczywiscie moze sie tu ze mna nie zgodzic i ma do tego prawo. W koncu o tym czy czujemy sie winni czy tez nie decyduje glownie nasze sumienie i dzieki niemu a nie sadom innych ludzi, jestesmy w stanie pojac czy postapilsmy slusznie czy tez nie.
Podoba mi sie Twoja wypowiedz:) Oczywiscie ja jestem szczesliwa w swoim zwiazku:)
umbryjak bardzo sluszna wypowiedz! ja nie bede ukrywac, miala pare razy cos takiego, ze jak widzialm fajnego chlopaka i widzialam, ze mu sie podobam, to moze i mialam ochote go pocalowac, ale miedzy nami nigdy nic nie bylo!!! ja moge zrozumiec zdrade, porafilabym ja tez wybaczyc, alw wszystko zalezy od tego w jakich okolicznosciach ona zaistniala?!poza tym odleglosc jaka nas dzieli(przynajmniej narazie)powoduje rozne mysli.tka jak umbryjak napisala:jestesmy tylko ludzmi i mamy uczucia!
sumujac wszystko zdrada? NIE!!!!
mała izka, podoba ci się wypowiedź umbryjki, ale sama piszesz co innego...troszeczkę :)
genio-eugenio dobrze ze napisalae te "troszeczke" :)
pozdrawiam
a co to ma do rzeczy czy chłopak jest Włochem czy nie? Zdrada to rzecz brzydko mówiąc uniwersalna, nie ma tu znaczenia narodowość...Brzmi to dosć banalnie ale jeżeli się kogoś naprawdę kocha, to nawet sama myśl o tym zeby mogło coś zajść między Tobą a innym facetem jest ...hm...bleee:) I nie ma tez znaczenia staż związku. Po dwóch latach bycia z moim Włochem jestem w nim nie mniej (z moze nawet bardziej!!!) zakochana niz na poczatku.! pozdrawiam wszystkich którzy mają motyle w brzuchu i gwiazdki w oczach :) SALUTI!!!
a ja 'zdradziłam' - tyko pocałunek - właśnie z Włochem..rnTo przez ten jego bajer i piękne oczy.
My jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat i żadnemu z nas nie przyszło do głowy zdradzić myślą czy uczynkiem,chociaż mąż b.dużo jeżdził po świecie i po Polsce,taką ma pracę a i ja często bywałam w delegacjach.Uważam,ze skoro 2 ludzi jest ze sobą,przyrzeka sobie miłość,wierność,szacunek to nie będzie zdradzać.Zaczyna się od pocałunków,trzymanie za rączki a moze skończyć w łózku.I jak spojrzeć później partnerowi w oczy,jak spojrzeć sobie w oczy.Udawać,ze się nic nie stało?Przejść do porządku dziennego?
zdrada jest dla mnie straszna,poniewaz potrafi zabrac wszystkie marzenia,pragnienia.Ja z moim Wlochem bardzo pragnelismy dziecka,on syna ,dla mnie nie byla najwazniejsza plec dziecka ale zeby bylo zdrowe.Marzenia sie spelnily mam synka 2 letniego,jest ladny,zdrowy.Ale jak mowicie sa pokusy,no i jedna z pokus,dla mojego Wlocha,byla Ukrainka,poszedl na bok i stracil to na co czekal i pragnal cale zycie.Poniewaz uwazam ,ze szacunek nalezy sie wszystkim ,nie moge wybrazc sobie z nim wspolnego zycia,wiec spotykamy sie tylko dla naszego syna ,bo dziecko nie moze placic za bledy.Na odchodne powiedzialam mu tylko,ze mam nadzieje ,ze swojej decyzji nie bedzie zalowal i ze bylo warto.Teraz dzwoni ,prosi jednak ja nie umiem mu wybaczyc:(((
Witam wszystkich! spotykałam się przez jakis czas z Włochem, oni zdradę mają we krwi. Dla nich to normalna rzecz miec dziewczyne a spotykać sie z inna i na spotkaniach sie nie konczy. To straszne ale to jest fakt. Rozmawialam niedawno z kolega z Wlochem i potwierdził to co przypuszczalam od dawna ma dziewczyne ale sypia z innymi kobietami. Strasznie zal mi tylko tej dziewczyny. I na dodatek nie mają zadnych skrupułów.
za bardzo uogolniasz - na podstawie rozmowy z kolega-Wlochem i spotykania sie z innym Wlochem - wnioski dotyczace w s z y s t k i ch Wlochow to duza przesada.
We krwi wszyscy mamy to samo...

Temat odpowiedni, bo uniwersalny, na jakiekolwiek forum, nie tylko na wloskie.
Asd - bardzo mi przykro. Zareagowalas logicznie i zgodnie z Twoimi emocjami, czego Twoj maz chyba nie bral wczesniej pod uwage. Bezmyslnosc (i brak szacunku, o ktorym piszesz), chociaz wydaje mi sie, ze potem cos zrozumial...
ota- po części zgadzam się z Toba bo to fakt, ze nie można wszystkich rzucać do jednego worka, ale wiesz jak ktos ma jakies niemile doświadczenia to trudno pisac o czyms dobrym ....Na pewno sa "porządni" Włosi i kto na takich natrafil to zycze szcześcia. Ja akurat miałam pecha.
Zawsze mozna napisac "mialam zle doswiadczenia z Wlochami, ci, ktorych spotkalam, zdradzali" zamiast "Wlosi maja to we krwi"... ;-)
Wedlug mnie zdrada nie ma zadnego zwiazku z narodowoscia. Moze zalezec w jakims stopniu od towarzystwa w ktorym sie przebywa i wplywy danych osob, w duzym stopniu zalezy tez od wartosci przekazanych przez rodzicow. Jednak zaden zwiazek z niezaleznie od tego czy to wloch, polak czy inna narodowosc nie da patentu na to ze partner nie bedzie zdradzac.
Moim skromnym zdaniem zamiast wyciagac wnioski co do wiernosci partnera na podstawie paszportu, lepiej popatrzyc sie na inne cechy:
1. jego rodzina - jak sie zachowuja wobec siebie, czy sie szanuje, kocha etc...
2. najblizsi znajomi - jacy sa, jaki wplyw maja na ukochanego, stanowia dla niego guru, co robio oni to in on tez musi robic by nie byc gorszy? koledzy ukochanego jak traktuja swoje ewentualne dziewczyny i co na to ukochany - jak sie do tego odnosi
3. jak sie zachowuje partner w codziennych sytuacjach - jak radzi sobie z problemami, jak cie traktuje przed innymi ludzmi
4. jezeli zdarzy sie sprzeczka miedzy wami - jak on sie zachowuje
5. wasze rozmowy na rozne tematy - w ilu waznych rzeczach sie zgadzacie a w ilu macie odmienne zdania, czy wogole czesto rozmawiacie, dyskutujecie, jak reaguje partner gdy tobie sie cos nie podoba
6. jego hobby, upodobania, spedzanie wolnego czasu
7. rozmowy o przyszlosci - na ile jest chetny by rozmawiac o tym, na ile cie uwzglednia w nich i co robi w tym kierunku, czy uzgadnia z toba jakies planyt - kiedy ma gdzies wyjsc, informuje cie w jakis sposob, czy ty nagle dowiadujesz sie potem (nie chodzi mi o glupoty w stylu wyjscie do sklepu czy do kolegi na mecz, ale np wieksze spotkanie z bliskimi osobami, przyjaciolmi)

Dla niektorych moze byc to smieszne, ale dla mnie "obserwacja" mego meza (wtedy chlopaka) na podtawie wymienionych punktow, stanowilo jakis punkt odniesienia. nie chodzi mi tu o jakas gleboka lustracje, ale pewne zorientowanie sie na ile ja dla niego znacze. Wiadomo ze 100 procent pewnosci nigdy sie nie ma, ale mysle ze obserwujac zachowanie cos sie da wydedukowac - czy on mysli o mnie na powaznie czy jestem dla niego tylko chwilowa przyjemnoscia.
pozdrawiam
Ciekawa wypowiedz umbryjko pozdrawiam:)
Temat przeniesiony do archwium
1-30 z 312
poprzednia |

« 

Pomoc językowa - tłumaczenia