wakacyjny flirt

Temat przeniesiony do archwium
31-60 z 213
oj sette nie bylabys soba jak bys nie podsunela jakiegos madrego rozwiazania problemu.Swoja droga kazdy sposob jest dobry ,byle skuteczny ipomocny .dobranoc
Cytat: gatino53
Dziekuje ci kochanie o jezu co przeczytam wasze podnoszace na duchu posty ,to becze ale to dobrze .W ten sposob mi ulzy ,tak dawno nie plakalam .Bo przecierz jestem SILNA

Gwarantuje ci, ze ten stan, w jakim sie teraz duchowo znajdujesz, jest przejsciowy. A nawet bylm rzekla ze normalny, jak to przy rozstaniach, taki dzien na placz z szesciopakiem piwa pod koldra, masz do tego prawo, wiec z niego korzystaj :)))
Nie zawsze musimy byc gladiatorami.
Sporo pewnie jeszcze przed toba, zabieranie rzeczy, rozmowy, proszenia, blagania, gdzies zobaczysz jakies wspolne zdjecie z ktorym nie wiadomo co zrobic, rachunek za jego kalesony i moment gdzie cie ktos na randke zaprosi i moment w ktorym zobaczysz go z inna....od takich momentow mozna sie porzygac, ale da sie przezyc :) Wiec dzis pij piwo, pal skrety a jutro wdychaj swieze powietrze i wskocz w super kiecke, bo zycie zrobi co ma byc:) A co ma byc to bedzie.
Krecisz sie na karuzeli emocji z ta mala dziewczynkoa co to na lody chce i nie boj sie odpowiedzialnosci za nia, wiesz ze sobie poradzisz, wiesz ze chcesz i musisz bo ta dziewczynka ma tylko ciebie i chce ci zaufac bo jestes "duza" i na pewno SILNA.
Nie pozwolisz dziecka skrzywdzic!
Jak by twemu dziecku krzywda sie dziala to bys jak lwica walczyla, walcz tez tak o siebie:))
A bedzie dobrze, a napewno lepiej.
edytowany przez Magdalena-Malpa: 30 cze 2011
Wiesz co, ja bede lepsza niz Sette:)
Ulep figurke, taka podobizne do tego faceta. Gadaj z na caly tydzien, bierz ja do lozka, badz mila a pozniej przyp...l mlotkiem w ta figurke, az ja szlag trafi:))
Podobno tez pomaga:)
Mi sie wydaje ze nasze problemy sa zawsze w nas, nie w innych. Wiec lepiej pogadaj z ta zaplakana dziewczyna co w tobie siedzi.
Na marzypany uwazaj, zebys po fazie zaloby w sukienki na randki sie miescila:))
edytowany przez Magdalena-Malpa: 30 cze 2011
Ulep figurke, taka podobizne do tego faceta...to nie takie proste..trzeba miec scinki paznoki goscia lub jego obciete wlosy..czy nawet te maszynki do golenia.. i wmieszac w wosk z ktorego sie lepi figurke...inaczej nie zadziala
Cytat: SettediNove
Ulep figurke, taka podobizne do tego faceta...to nie takie proste..trzeba miec scinki paznoki goscia lub jego obciete wlosy..czy nawet te maszynki do golenia.. i wmieszac w wosk z ktorego sie lepi figurke...inaczej nie zadziala

Co Sette, nie umiesz przegrywac:))))))))))))))))))))))))
Gdyby ten temat nie byl powazny, to mozna by ta procedure z wlosami, paznokciami i maszynkami do golenia, zastapic zwyklym kopnieciem, zywego obiektu, w jaja:)))
edytowany przez Magdalena-Malpa: 30 cze 2011
.......10 najczęstszych problemów, z jakimi ludzie zwracają się do psychologa po pomoc i poradę, to (w kolejności od najczęstszych):
1.Kryzys w związku partnerskim
2.Trudność z poradzeniem sobie z nagłą sytuacją życiową wywołującą stres np. rozstaniem z partnerem, inną stratą lub zmianą
3.Depresja
4.Lęki
5.Niskie poczucie własnej wartości
6.Zazdrość 7.Trudności wychowawcze
8.Uzależnienia
9.Poczucie pustki, brak radości i celu w życiu, tendencje samobójcze
10.Dolegliwości psychosomatyczne, choroby chroniczne.
Zauważ jednak i doceń, że to właśnie te trudne, traumatyczne, bolesne momenty przyspieszają nasz rozwój osobisty, spiętrzają potrzebę dokonania koniecznych zmian, przyswojenia niezbędnych umiejętności i wiedzy.
To takie kopniaki od życia, popychające nas do tego, aby wreszcie się ruszyć, postarać, odważnie zmienić coś w sytuacji, która od dawna nie była zadowalająca.
By wreszcie poznać i pokochać siebie, odnaleźć w sercu radość, zacząć wreszcie prawdziwie żyć!
Więc nie bój się tych trudnych sytuacji, nie przeklinaj ich, nie narzekaj - lecz postaraj się odkryć dar, jaki ze sobą niosą!.....
Psychologia...JoAnna


kopanie w jaja juz probowalam i to nie raz.gad jest zawsze gadem..figurki jeszcze nie probowlam..:D
Większość dramatów miłosnych bierze się z tego, że ludzie, a w szczególności kobiety błędnie pojmują miłość jako stałą constans, tymczasem miłość zmienia się, ewoluuje a czasami po prostu umiera śmiercią naturalną bądź nienaturalną i wtedy trzeba dać jej umrzeć a nie przedłużać sztucznie agonii miłości. Coś się kończy, żeby zaczęło się coś nowego. Przyroda nie znosi próźni. A co do żałoby po utraconej miłości, to mozna sobie sobie popłakać w zaciszu domu, zaufanej osobie na ramieniu albo wyżalic się anonimowym osobom na forum, ale nigdy przenigdy nie należy pokazywać naszej rozpaczy osobie, która od nas odchodzi ani światu zewnętrznemu. Dlatego choć w duszy smutek, trzeba wygrzebać najlepsze ciuchy z szafy, zrobić sobie szałową fryzurę i pokazać frajerowi, ktory nas zamienił na inny (niekoniecznie lepszy) model, że mamy go głęboko gdzieś i, że rozstanie spływa po nas jak po kaczce. A jak frajer chce wracać, to oczywiście NIE przyjmujemy dziada z powrotem, tylko z usmiechem mówimy, że się spóżnił i że jego etat został już obsadzony przez o wiele lepszego kandydata. Możemy mu nawet podziękować, że to rozstanie to najlepsze, co nam się w życiu przytrafilo, bo otworzyło na nowe możliwości. I wtedy ego tego gościa robi się takie malutkie i to jest najepsza, najsłodsza zemsta, cios w męskość boleśniejszy nawet od kopniaka w klejnoty : D.
Naprawdę nie rozumiem kobiet, który takich wiarołomnych małżonków i kochanków przyjmują z powrotem na swoje łono nawet po latach. Jak można dać się traktować jak koło zapasowe czy tzw 'kobieta rezerwowa", jak mu z tamtą nie wyjdzie?! Nie rozumiem też takich łajz, co się odkochują, odchodzą do innych a potem, jak im nie wyjdzie, to wracają i skomlą o drugą szansę u poprzedniej kobiety czy do faceta. Dla mnie to jasne, że jak od kogoś odchodzę, bo już nie kocham (coś zdarza się), to palę za sobą most i jest to rozstanie definitywne. Nie traktuję tej osoby jak ławy rezerwowych i jak mi coś nie wyjdzie z kims innym, to trudno, ale nie wyobrażam sobie powrotu do poprdzednika. Nie życzę sobie także, żeby ktoś mnie jako rezerwową kobietę traktował i zawracał mi dupę po odejściu. Ale niektórzy lubią chyba starą zupę odgrzewać . A ja zgadzam się ze słowami piosenki: "Na co komu dziś wczorajsza miłość, po co dalej pić to samo piwo, jak czujesz, że uleciał gaz."

Cytat: ggabi1
...... A co do żałoby po utraconej miłości, to mozna sobie sobie popłakać w zaciszu domu, zaufanej osobie na ramieniu albo wyżalic się anonimowym osobom na forum, ale nigdy przenigdy nie należy pokazywać naszej rozpaczy osobie, która od nas odchodzi ani światu zewnętrznemu. Dlatego choć w duszy smutek, trzeba wygrzebać najlepsze ciuchy z szafy, zrobić sobie szałową fryzurę i pokazać frajerowi, ktory nas zamienił na inny (niekoniecznie lepszy) model, że mamy go głęboko gdzieś i, że rozstanie spływa po nas jak po kaczce.....

Ogolnie fajna wypowiedz, ale nie moglabym ja skwitowac pytaniem "jak sie to robi", bo co mamy robic napisalas:))
Co do cytatu, ktory umiescilam, tez mam pytanie.
DLACZEGO mamy udawac ze splywa to po nas jak po kaczce??
BO???
Czemu mamy sie wtydzic ze cos nas boli i nie mowiec innym, bo??
Mamy udawac silne i mocne i twarde, bo nimi nie jestesmy?
Nie pisze tego bo mi sie klocic chce, tylko chetnie pogadam:))
Kurcze, blad zrobilam, jak zawsze:)
MOGLA BYM JA SKWITOWAC, a nie moglabym.

Jak ja zadzwonilam kiedys do kolezanki z zalami i na koncu zapytalam "co mam teraz robic", to ona mi na to "no jak to co?, przyjsc do mnie z koniakiem, a pozniej zamowimy taksowke do miasta".
Tak tez uczynilam:)
Cdn, oj nastapi:))
Najwazniejsze jest wyrwac sie z tego, a pozniej to juz wolnosc...I nowe rozdanie kart:)
Nawet ja sie mysli ze sie nie da rady, ze nie mozesz wyjsc. A wlasnie ze musisz wyjsc, BO NIE MASZ INNEGO WYJSCIA zeby byc szczesliwa.....
edytowany przez Magdalena-Malpa: 01 lip 2011
Magdalena, już wyjaśniam, o co mi chodzi. Tu nie chodzi, żeby udawać robota bez uczuć przed wszystkimi tylko przed osobą, która nas w jaki sposób zraniła swoim odejściem, zdradą etc. Po prostu nie ma sensu karmić ego tej osoby poprzez publiczne tarzanie się w swojej żałobie i pokazywanie jej, że nam się świat przez nią zawalił. Poza tym taka osoba może sobie potem uroić, że zawsze bedziemy czekać na ławce rezerwowych i uznać, że zawsze może wrócić jako pentito ...:) Przykro mi, ale kobiety epatujące swoją żałobą przed mającym je już w dupie facetem, nie wzbudzają w facetach współczucia ani szacunku a jedynie politowanie, no może czasem u tych nieco bardziej wrażliwych tymczasowe wyrzuty sumienia (ale przecież nie chodzi o to żeby kogoś przywiązać do siebie przez odruchy litości). Poza tym takie kobiety ustawiają się na ochotnika w roli ofiar, faceci wiedzą, że mogą im wykręcić największe świństwo a one i tak pozwolą im wrócić. Nie odbieram nikomu prawa do żałoby ani płaczu, który czasem ma działanie oczyszczające i przynosi ulgę. Można także poszukać jakiś grup wsparcia na forach w internecie jako anonimowy nick albo wyżalić się prawdziwym przyjaciołom, pod warunkiem że to nie dotrze do exa. Jednak co daje publiczne obnoszenie się ze swoim nieszczęściem? Samopoczucia sobie raczej nie poprawimy widząc w lustrze zaczerwienioną i zasmarkana twarz i snując się jak cień po zyciu, nie dbając o siebie w imię źle pojętej żałoby. Natomiast nowa fryzura, fajny ciuch i zadbanie o siebie zawsze poprawia kobiecie humor, nie mówiąc już że zainteresowanie innych panów może pomóc takiej kobiecie, której samooocena i poczucie atrakcyjności legła w gruzach po rozstaniu, znów uwierzyć w siebie i podnieść się po ciosie. Poza tym jak będziemy silić się na radość, to po pewnym czasie to wejdzie nam w nawyk i naprawdę zaczniemy tę radość odczuwać. Szybciej się otrząśniemy z tego wszystkiego. Poza tym życie jest zbyt krótkie, żeby płakać nad rozlanym mlekiem. Oczywiście moim skromnym zdaniem, bo wiem , że istnieją masochiści i masochistki, ktrzy naprawdę lubią pławić się w bólu i maksymalnie przedłużać stan żałoby po kims, kto funta złamanego kłaka wart nie był i nie docierają do nich żadne racjonalne argumenty., ale skoro ktoś to lubi, to przecież nie można zabronić, bo masochizm zabroniony w konstytucji nie jest :)
Koleżanka miała rację :) Podoba mi się takie zdroworozsądkowe podejście ...Od tego właśnie są przyjaciele, żeby naqm pomogli wyjść z kryzysu. Najgorsze to zasklepić się w swoim smutku, trzeba bawić się, smiać się przez łzy w dobrym towarzystwie przy dobrych trunkach a smutek minie w mgnieniu oka
Zgadzam sie z Tobą MAgda.
Dlaczego nie pokazać uczuć i udawać coś innego? To nieprawda że daje się komuś satysfakcję tym że on wie że nas to boli. Przecież wiadomo że jak się komuś krzywdę zrobi to to zaboli. Ta osoba dokłądnie to wie, tylko ma to już w dupie i nic ją to nie obchodzi.Czy płaczesz czy nie on ma to gdzieś. Mało tego. Wydaje mi się że takie na siłe robienie dobrej miny do złej gry da satysfakcję temu kto porzucił bo wie że się miotasz, że pragniesz aby wrócił a on już ma inne życie i ani myśli o powrocie. Płacz, żal, cierpienie jest naturalnym odruchem człowieka który został skrzywdzony.
ja nie zaznałam odrzucenia więc nie wiem jakie to uczucie. Ale porzuciłam po kilku latach męża( nota bene drania) i wcale nie dawało mi satysfakcji jak płakał. Spodziewałam się tego. Tak więc niech nikt nie mówi że okazując uczcia daje się komuś satysfakcję. To nie tak....
cdn na bank nastąpi ale ja muszę do garów
pzdr
Skoro facetowi już nie zależy i kobieta ma do wyboru albo płacz przed nim (poniżające próby wzbudzenia litości) albo płacz do poduszki a trzymanie fasonu przed nim (mówię o trzymaniu fasonu a nie o sztucznym udawaniu, popisywaniu się przed byłym, infantylnych próbach wzbudzenia jego zazdrości), to w której z tych sytuacji kobieta wychodzi z godnością i zwycięsko? Oczywiście w pierwszej i nikt mi nie wmówi, że jak kobieta szybko się podniesie po rozstaniu, to facet będzie miał satysfakcję. Wielu ludzi to egości i egocentrycy, nawet jak nie kochają już, to przykre jest dla ich ego, to że ktoś mógł tak łatwo zapomnieć i sobie życie na nowo układać. Wielu z nich ma naturę psa ogrodnika i poczuje choćby lekkie uczucie zawodu. Tak cierpienie i żal to naturalny odruch, lecz człowiek może się nauczyć panować nad tymi odruchami w pewnych sytuacjach, zeby zachować godność. Nie mówię też o tłumieniu uczuć, bo to niezdrowe, ale nie widzę powodu, dlaczego miałabym się otwierać i obnażać swoją słabość przed kimś, kogo nie obchodzę. Mogę uporać się z cierpieniem w samotności w myśl zasady, że co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, albo wypłakać sie komuś, komu ufam. Ale nie dam nikomu satysfakcji, że przez niego cierpię. I ważne, żeby robić to wszystko dla siebie a nie na pokaz, ubrać się fajnie, wyjść ze znajomymi, oderwać się mentalnie od przeszlości, otworzyć na nowe możliwości. I nie bez kozery mówią, że dobre zycie to najlepszy rodzaj zemsty na krzywdzicielach. To dziala jak swoista terapia. Ale najważniejsze jest chyba definitywne zamknięcie rozdziału, zobaczenie, że szklanka nie jest to połowy pusta ale do połowy pełna i że koniec niesie ze sobą nowe możliwości. Ponadto, przy takiej postawie podświadomość automatycznie przstawia sie na wymazanie przeszłosci i budowanie podwalin pod nowe życie. W sumie to jak się czujemy i jak odbieramy pewne rzeczy zależy w dużej mierze od nas. Jak ktoś po rozstaniu wybiera żałobne szaty i rozdzieranie szat, jego życie i jego sprawa. Ja wybrałam odcięcie się od przeszłości i czerpanie z nowych możliwości i coś takiego mi odpowiada. Co kto woli.
Poprawka: Miało być, że wychodzi zwycięsko oczywiście w drugiej sytuacji. Tak to bywa, jak piszę w pośpiechu i robiąc setki innych rzeczy...D
Wszystkie mamy racje, nawet moja kolezanka:))
Tylko ja mam jedno ale, no takie male ale...
Zaczne od podworkowego powiedzenia:)
"Nie przejmuj sie swiatem bo swiat sie toba nie przejmuje"
Jak sie dodzie do ladu z samym soba, to ludzkie gadanie i zlosliwosci nas sie imac nie beda.
W tedy mamy po prostu w dupie, kto i jak interpretuje nasze emocje.
Jak my sie ratujemy i ciagniemy za reke ta dziewczynke bo jest zaplakana, to na zewnatrz ludzie tego nie widza i wyglada to tak jakbysmy podejmowaly szalone decyzje, tracily rozum lub probowaly blagac o powrot i milion innych rzeczy. Uzasadniac musimy tylko same sobie!
No, ludziska sie patrza, ksiadz sie patrzy i sasiadka, mowiac ze zwariowalysmy, ze nam sie w lbie poprzerwracalo ze zle robimy, ze jestesmy na pewno samotne i nieszcześsliwye i z troska nas informoja zbys my sie zastanowily.....sluchamy ich wtedy, bo kulturalne jestesmy a wewnetrzny glos skacze i machajac nogami puka sie w glowe .....co wy ludzie wiecie....:)
A co nie moge byc wku...a:)) Nie moge zalowac ze sie cos skonczylo, jestem czlowiekiem i nie mam piorek kaczki...Nie chce nie czuc emocji....One sa jak tsunami....porywaj!
Jak sama bedziesz gotowa no powiedzenie dosc, to ludzie moga ci do d.. nagadac:)
To tyle na temat ludzi dobrej woli:))
Widze ze sie rozpisalam, wciskam enter, by przejsc do cdn...;)
edytowany przez Magdalena-Malpa: 01 lip 2011
z pozycji osoby która nie ma pewnych doświadczeń wszystko co powiemy to tylko gdybanie.
Ja np gdybam że ...gdyby mnie porzucił to bym zrobiła ...i tu następuje wyliczanie CO bym zrobiła. Wszystko ambitne i mające na celu NIE DANIE SATYSFAKCJI JEMU.
Tymczasem może bym chodziła , płakała i błagała wróć do mnie.
Może bym wynajdywała miliony tłumaczeń dlaczego postępuję tak a nie inaczej. Może bym tłumaczyła dobrem dziecka lub inne powody bym znalazła.
Nigdy nie wiemy jak się zachowamy gdy znajdziemy się w konkretnej sytuacji. NIGDY !
Mój były mąż twierdził że gdybym go zdradziła to by mnie do lasu wywiózł z szyszką w wiadomej części ciała i więcej w moim kierunku by n ie spojrzał. I co? los zakpił z jego gdybania. Odeszłam do innego a on mało że z szyszkami za mną nie latał, wywozić do lasu nie chciał to na dodatek błagał bym wróciła.
Nie odbieram tego jak poniżanie się pzredemną. On próbował poprostu na siłę ratować to co nie do uratowania było.
Mimo że ja grzmię w innych postach na małolaty każące tłumaczyć sobie smsy od włochów i tłumaczę że to nie tak powinno być, że tak nie wypada ...ze ble ble, że bla bla ...to nie wiem czy sama bym się tak nie zachowała bo miłość ma to do siebie że ogłupia do cna i to co dla ludzi z boku wygląda na poniżanie się to dla osoby zakochanej wcale poniżające nie jest. Jej się wydaje że tak trzeba, że walczy że coś wywalczy .....
bo taka jest miłość ....nieprzewidywalna i zaskakująca nas samych....
jak ktoś chce płakać pod oknami zdrajcy, niech to robi
jak ktoś chce pięknie się ubrać i iść na balety udając że nic się nie stało, niech idzie
wszystko prowadzi do jednego ...kiedyś zapomnimy i znajdziemy nową miłość ...może tym razem tę prawdziwą, na zawsze.....
Cytat: Margo49
z pozycji osoby która nie ma pewnych doświadczeń wszystko co powiemy to tylko gdybanie.
Ja np gdybam że ...gdyby mnie porzucił to bym zrobiła ...i tu następuje wyliczanie CO bym zrobiła. Wszystko ambitne i mające na celu NIE DANIE SATYSFAKCJI JEMU.
Tymczasem może bym chodziła , płakała i błagała wróć do mnie.
Może bym wynajdywała miliony tłumaczeń dlaczego postępuję tak a nie inaczej. Może bym.....
....

I tu jest wlasnie setno sprawy!!
Zadna gra na pozorach nas nie uratuje!!
Brawo Margo!!
My sie same dla siebie ratujmy!!
My, bierzemy ta placzaca dziewczynke za reke i ratujemy.
Ale uwaga, w pierwszych fazach sluchania wewnetrznego glosu, mamy do czynienia z rozhisteryzowanym, spanikowanym, wrzeszczacym, tupiacym i zasmarkanym
bachorem...cierpliwosci....:)
edytowany przez Magdalena-Malpa: 01 lip 2011
Cytat: Margo49
.......
jak ktoś chce pięknie się ubrać i iść na balety udając że nic się nie stało, niech idzie
wszystko prowadzi do jednego ...kiedyś zapomnimy i znajdziemy nową miłość ...może tym razem tę prawdziwą, na zawsze.....

A za to zdanie mam ochote cie udusic:))))))))))))
Chcesz wiedziec dlaczego?
a co tu tyle gadac facet wloski to jest taki gad co sie lubi slizgac,doslownie i przenosni,to wyplywa z ich poludniowej kultury/krew arabska/ patrzcie na to ..my ze srodka Europy..mamy inna kulture...a zkazdego Wloch predzej czy pozniej geny arabskie sie odezwa..pociag do kilku kobiet/Arab ma kilka zon/klamstwa..Arab tez klamie bo lubi sie przedstawiac w dobrym swietle chocby na/ Egipt Maroko/tar/gu...zawyzaja cene produktu by potem zbic mocno w dol..bo lubia sie targowac..rozumiecie..?..zjedna kobieta Wlochowi sie nudzi..chyba ze ta mu bedzie dawac divertimento...musi go stale bawic..jak co to np..daja arabom divertimento mlode ladne tancza prawia komplementy sa przystepne..Ja patrze na Wloch przez taki pryzmat..i bron Bog lamentowac...trzeba byc zabawna i sklonna do zabawy,by sam zainteresowany bawil sie jak najlepiej..wlasnie wtwoim towarzystwie...Dziewczyny patrzcie na to ,na te problemy wloskim okiem nie polskim..wtedy wszystko jest jasne
zapomniałam dodać jedno bardzo ważne, moim zdaniem.
Gdy ten mój były tak chodził i błagał mnie o powrót jego przyjaciele tłumaczyli mu DAJ SPOKÓJ, ONA NIE JEST WARTA TWOICH ŁEZ, ONA MA INNEGO.
A on z uporem maniaka odpowiadał ..dajcie mi spokój, ja ją kocham, ja chcę ją odzyskać. I miał w dupie co myślą inni. Nie czuł się upokorzony ani ośmieszony. Rozpaczał i przeżywał tak jak jemu serce dyktowało. NIE ROZUM !
Czy się poniżał? NIe uważam tak. Na swój sposób walczył. NIe udało mu się, po jakimś czasie jako tako poukładał sobie życie ......
Cytat: Magdalena-Malpa
Cytat: Margo49
.......
jak ktoś chce pięknie się ubrać i iść na balety udając że nic się nie stało, niech idzie
wszystko prowadzi do jednego ...kiedyś zapomnimy i znajdziemy nową miłość ...może tym razem tę prawdziwą, na zawsze.....

A za to zdanie mam ochote cie udusic:))))))))))))
Chcesz wiedziec dlaczego?




DLATEGO ŻE MNIE UWIELBIASZ??? ......
Dla Margo, napisze cdn:))
Oczywiscie o baletach:)
Tu nie chodzi zeby jakies odwety brac i sie stroic i paradowac mu przed nosem zeby widzial co stracil, to jest glupie po prostu.
Jak sie swiat sypie i gorycz jest w sercu, to przebieranki w seksi ciuszki to GROTESKA.
A chyba nie jestesmy tak zdesperowane ze musimy odrazu chlopa lapac, zeby sie lepiej poczuc.
Ja to bardzie z baletami to na mysli taka stype mialam:)))
edytowany przez Magdalena-Malpa: 01 lip 2011
Cytat: Margo49
DLATEGO ŻE MNIE UWIELBIASZ??? ......

Tez:))
Bo gdyby mi kolo tylka lataly twe wpisy, to bym nie chciala sie przytulac do twej szyji:))
Lubie cie, bo jestes emocjionalna, taka zywa.
Choc w wielu kwastiach calkiem inna niz ja:))
Gattino..Fai della tua sensibilità un punto di forza non una debolezza :D
Madziulku, ja ani myślałam do Twoich baletów się odnosić, tak ogólnie napisałam jako przykład dwóch skrajnych zachowań prowadzących do jednego ...DO ZAPOMNIENIA I ODBUDOWANIA ŻYCIA OD NOWA.
Zeby zaczac od nowa, trzeba do siebie dojsc.
Nie zacznie sie od nowa jak sie pojdzie nawalona na balety i utrzepi sie nowego frajera.
To bedzie powielanie lub calkowita zaglada:))
Ale ok, zrozumialam.
edytowany przez Magdalena-Malpa: 01 lip 2011
A tak naprawde, to my nic nie wiemy.
Zakladamy tylko:))
Nie wiemy dlaczego autorka watku jest smutna i ma dola.
Smiesznie beda wygladac nasze odpowiedzi, jak sie okaze ze to ona sie zakochala i wacha sie zostawic meza...;))
Dlatego nie ma co faceta do sadu pchac bez dowodow:)))
edytowany przez Magdalena-Malpa: 01 lip 2011
A jesli chodzi o moje balety ......no coz:)
Najpierw pilam, pozniej tanczylam a tak przed pierwsza w nocy spiewalam do mikrofonu a pozniej odebrano mi komorke bo wypisywalam farmazony do tego zlamanego cazzo:))
Ale z czasem, czyli po innych baletach, zaczely mi przeszkadzac jego sms'y, a sama na pisanie nie mialam czasu:)))
to wlasnie jest ten moment ..ze cos ci zaczyna przeszkadzac w drugim czlowieku..to oznacza ze rozowe okulary spadaja z nosa i patrzymy realnie ,trzezwo na wady goscia
Temat przeniesiony do archwium
31-60 z 213

« 

Pomoc językowa - tłumaczenia

 »

Solo italiano