sardynka

Temat przeniesiony do archwium.
31-60 z 239
no, cos w tym jest, ze to kwestia wychowania. w moim przypadku moze wypaczony model zycia rodzinnego, ktorego praktycznie nie mialam od 14 roku zycia. a na miejscu wlocha rownie dobrze moglby byc Chinczyk albo Rosjanin. Gdyby tak samo zbajerowal. Ja uwierzylam w jego obietnice, tak samo jak uwierzylabym np. Polakowi, bo sie zakochalam i tyle. szydlo wyszlo z worka gdy juz bylam w ciazy i nic nie zmienie. proponowal mi skrobanke - nie skorzystalam. mysle, ze latwiej bedzie mi sie meczyc samej z dzieckiem niz ze swiadomoscia, ze dziecko usunelem.
zdecydowanie podjęłaś najlepszą decyzję w życiu że urodzisz dziecko. trzeba żyć w zgodzie ze swoim sumieniem ! a trudności były i będa zawsze jednak też i wiele radości spotyka się na swej drodze. no i uczymy się na błędach. aczkolwiek posiadanie jednago dziecka raczej do błedów nie należy moim zdaniem. urodzenie dziecka " poszerza horyzonty myślowe.
trzeba starać się nie przejmować tym co inni o nas myślą. zawsze będą osoby które skrytykują, obojętnie czy nam sie powodzi czy nie. każdy jest kowalem swojego losu i każdy musi ponieść konsekwencje swgo czynu. nie ma co szukać winnych i niewinnych. bo nie o to tu chodzi.
sama jeszcze przed laty miałam koleżankę która opuściła obcokrajowca i dobrze pamiętam jak ją w myśli skrytykowałam że " sama sobie winna " i jeszcze dziecko naraziła na życie bez ojca. a na dzień dzisiejszy zupełnie inny mam pkt widzenia.

załóż sprawę tam gdzie dziecko zostanie przy matce. osobiście uważam że jest niecelowym posunięciem szarpanie nerwów na próbę uzyskania sporej sumy na alimenty. alimenty o normalnej kwocie i bezcenny święty spokój ... polecam
no to zobacze. wolalabym wywalczyc wyzsze alimenty po pierwsze zeby sie odkuc na tym draniu, a po drugie, zeby sobie cos wynajac i jakos stanac na nogi. wtedy juz na spokojnie moglabym szukac pracy. znajac mojego wlocha mysle jednak, ze to bedzie ciezki orzech do zgryzienia. boje sie tez tego, ze po urodzeniu dziecka on moze bedzie chcial do mnie wrocic a ja mu ulegne. caly czas chcialabym, zeby dzidzia miala normalna rodzine i wierze, ze on sie zmieni. a ty Walentina juz zostalas w Polsce? masz jakis kontakt ze swoim ex? interesuje sie dzieckiem?
holera Pralina!!!on sie nigdy nie zmieni!poradzisz sobie!
twój facet sie nie zmieni, ani mój ani wielu innych babeczek. nie ma co sie rozczulać nad sobą i nimi ...

byłoby idealnie gdybyś złość na niego odłożyła na bok i myślała konstruktywnie. trzeba być realistą. alimenty są na dziecko. tylko na nie! nie na wynajęcie pokoju z kuchnią itd. nic z tego nie będzie! nie ma szans nawet w 1% . chyba że trafiłaś na gwiazdora filmowego. rozprawa o alimenty to rozpr. dotycz. dziecka i nie ma tu miejsca na odegranie się na twoim Ex. chyba że byłaby to sprawa rozwodowa lub walka o władzę rodzicielską. NIE ZOSTAJE CI NIC INNEGO JAK CHŁODNE SPOJRZENIE NA SPRAWĘ.
mój Ex nie widział dziecka od roku. mówił że przyjedzie. nie przyjechał. nie płaci. czasem zadzwoni.
no to klops. w takim razie szaro to widze. i jak ty to przezylas Walentina? ja sobie nie wyobrazam jak mozna byc takim nieczulym draniem, zeby sie wlasnym dzieckiem nie interesowac. ja juz dawno zmienilam imie mojego w telefonie na wpis "banco di sperma". bo chyba niczym innym nie jest.
pralina uwiez nam wszystkim ze on sie nie zmieni a Ty zyjac taka nadzieja sie wyniszczasz...pomysl wrescie o sobie i o dziecku...bedzie dobrze pozdrawiam....
o dziecku mysle non stop :-)))bo to mimo wszystko cud.
pralina jestes super glowa do gory...jestem z Toba!!!
Pozdrawiam wszystkie Sardynki, ciesze sie ze jest was tam tak duzo. Wybieram sie na Sardynie na dwa lata w sierpniu - do Puli, ewentualnie Cagliari, i mam nadzieje ze sie bedziemy mogly czasem spotkac. Poki co staram sie szukac mieszkania, a nie idzie to dobrze..
Witam,ja mieszkam we wloszech od 7 lat i od kilku miesiacy w Sardynii w Cagliari.Ty skad??pozdrowienia.Dorota
Czesc Jrystka,ja mieszkam w Cagliari,blisko ciebie..Zamzemy znakomosc?Ja we Wloszech jestem sama bez rodziny no i pozniej dopiero co sie przenioslam do Sardynii.Co do mentalnosci Wlochow;bylam mezatka Wlocha prze 6 lat i naprawde trzeba miec "palle" aby ich moc przezyc..Dorota
Czesc elisabeta,ja sie nazywam dorota i mieszkam w cagliari.ja tez jeste sama oodezwij sie to sie poznamy:-)
Czesc elisabeta,ja sie nazywam dorota i mieszkam w cagliari.ja tez jeste sama oodezwij sie to sie poznamy:-)
Czesc elisabeta,ja sie nazywam dorota i mieszkam w cagliari.ja tez jeste sama oodezwij sie to sie poznamy:-)
Jestem w związku z Sardem, którego bardzo kocham a może już nie kocham tylko jestem do niego przywiązana około 3 lat. Na początku z jego strony było wszystko dobrze. Były kwiaty, czekoladki, spacery, masaże i takie tam rzeczy o których każda dziewczyna marzy. To ja niestety byłam czasem głupia robiłam pewne rzeczy a potem pomyślałam. W moim przekonaniu nie zrobiłam nigdy nic żeby go specjalnie zranić ale on ma inne myślenie na ten temat. W każdym bądź razie ze wspaniałego chłopaka przerodził się w osobę, która juz nie mówi do mnie tak jak kiedyś, wymykają mu się wulgarne słowa pod moim adresem(również posądza mnie o zdradę chociaż nigdy nie dałam mu powodów do tego).
Obecnie jesteśmy razem we Włoszech, ponieważ ja miałam sobie zarobić na studia i miałam wrócić bo mam teraz roczna dziekankę. A on namawia mnie do pozostania we Włoszech a co jest najgorsze podniósł juz na mnie rękę a nie jesteśmy jeszcze nawet małżeństwem, nie twierdze że po ślubie już można-bo nigdy nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Zawsze twierdziłam, że jeśli chłopak mnie uderzy to od niego od razu odejdę ale jest jednak to wszystko nie jest takie proste, niestety..... :(
Pralino rozumiem co czułaś i czujesz i podziwiam Cię z całego serca i życzę powodzenia
bajka! bierz nogi za pas!!!
bajka !! kurcze, ktos musi Ci przemowic do rozumu :-)...

Facet Cie uderzyl, a Ty zastanawiasz sie nad pozostaniem z nim ?? Dlaczego?? Bo KIEDYS obdarowywal Cie kwiatmai, czekoladkami ??

Wracaj na studia i zachowaj tylko mile wspomnienia.

Chcesz zostac tam? sama, bez wyksztalcenia, z facetem, ktory juz raz odwazyl sie podniesc na ciebie reke?? ...
tak tak...wracaj i się nie oglądaj
juz przestał cię szanować, więc nagle nie zacznie na nowo, moze co najwyzej dal zamydlenia ci oczu przez jakiś czas udawać
wracaj...skończ studia...będziesz z siebie dumna...tam z nim na pewno juz nie będziesz zadowolona z siebie
ten moj tez na mnie reke podniosl. i chyba faktycznie cos w tym jest, ze kobiety lubia tyranow. mialo sie nie powtorzyc i myslisz, ze sie nie powtorzylo. przepraszal tak mocno, ze myslalam, ze to ja od tego momentu bede gora. mocno sie pomylilam. dwa tygodnie musialam nosic bluzki z dlugimi rekawami. potem jak juz bylam w ciazy wsciekl sie o cos i tak mnie popchnal, ze zlecialam ze schodow. na szczescie nie poronilam, ale tydzien pozniej siedzialam 24h w autobusie do polski z obita koscia ogonowa. a i tak skamlalam o milosc.
bo kobieta ma prawo chciec byc kochana... i kazda- choc moze sama sie do tego nie przyznaje- chce byc noszona na rekach , uwielbiana przez mezczyzne , a przede wszystkim szanowana.
bajka, co nas nie zabije, to nas wzmocni... wracaj do polski!

pralina, gratuluje sily, ktora z siebie wykrzesalas a jednoczesnie podziwiam.

:-)
Witam wszystkie!!Od Kilku miesiecy mieszkam w Cagliari.Wczoraj poswiecilam czas na przeczytaniu wszystkieho co piszecie;dobrze was rozumiem przyznam.Sama bylam mezatka z Wlochem przez 6 lat,po ktorych sie rozwiodlam i to ja bylam ta o ktory go prosila.Dobrze,ze mam charakter bo,zeby zrealizowac taki gest samemu,bez niczyjej pomocy(mam cala rodzine w Polsce)trzeba miec i odwage i sile.Od roku jestem w separacji i od kilku miesiacy jestem z Wlochem z Cagliari.Mieszkamy razem.Znamy sie dobrze jeszcze z czasu kiedy bylam mezatka a on zonaty - pracowalismy razem.Powiem wam,ze to prawda,ze Wlosi sa ciezcy,ze podnosza rece,ale trzeba dac sobie odwage,mowiac "dosc" i uciac wszystko.To nieprawda jednak,ze wszyscy sa zli.Moj chlopak jest naprawde dobrym czlowiekiem;tacy sa wyjatkami we Wloszech,ale sie zdarzaja..I dziekuje Bogu,ze trafil mi sie dobry czlowiek - 1 na 100.Pozdrawiam was rybki i chetnie nawiaze kontakty i przyjaznie z osobami blisko mnie(cagliari).Pozdrawiam.Dorota.
ciekawe ile jeszcze takich zagubionych Polek siedzi na Sardynii?! moim najwiekszym tam problemem byla samotnosc. Czasem gdzies wyszlam, ale to w towarzystwie zony jego brata, albo jego siostrzenic. nic nie widzialam, nie zwiedzilam, uwiazana jak pies. mam nadzieje, ze temat bedziemy kontynuowac na tej stronie. gdybym jeszcze kiedys znalazla sie na Sardynii chetnie sie spotkam z kims z Cagliari.
Bardzo wszystkim dziękuję za rady. Rzeczywiście macie rację! Trzeba wiać z tego kraju!
a moze bysmy i my zoorganizowaly campari w Cagliari...jak zrobily to dziewczyny z Milano... najlepsze okres to okres wakacji co wy na to?
pralina trafnie to opisała orchona ktorą pobił latynos:
http://www.wloski.ang.pl/Jak_to_robia_wloskie_tygryski_czyli_odlawianie_na_21413.html
campari w cagliari.....ja sie na to pisze!!!!!!!jak trzeba to pomoge(jestem kelnerka).chetnie was wszystkie poznam!!!!!!!!!!!!!!!:-)
czesc dziewczyny!szkoda ze ja mieszkam daleko od Cagliari.jestem z Alghero.chetnie bym sie z Wami spotkala!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
krystka,alghero nie jest az tak daleko...sa autobusy co tam dojezdzaja:-)
no tak...czego sie nie robi dla chwili przyjemnosci w milym towarzystwie:)
Temat przeniesiony do archwium.
31-60 z 239

 »

Życie, praca, nauka